- Reks, wyskakuj w tej chwili!- Ponaglił go Czarek siedząc obok dziewczynki na smyczy.
- Ty idź pierwszy, ja zaczekam dłużej w kolejce!- Upierał się drugi pies. W końcu pan Kwiatkowski zniecierpliwił się.
- W porządku, czyli tobie też zakładamy smycz na obrożę- Stwierdził mężczyzna i sięgnął po nią. Była położona na tylnym siedzeniu. Reks widząc, co pan Kwiatkowski chce zrobić, wycofał się do wyjścia z samochodu i z oburzoną miną usiadł na kamiennej ziemi.
- Nareszcie- Odpowiedział właściciel.- Ale i tak jestem zmuszony założyć ci smycz, żebyś czasem nie uciekł. Na wszelki wypadek.
Wśród tłumu ludzi był mężczyzna z nastoletnim synem. Słuchali przez chwilę, a potem podeszli do swojego samochodu, gdy wokaliści skończyli śpiewać inną piosenkę.
- Muzyka to potęga, tato- Powiedział nastolatek.- Podziwiam tych, co mają tyle cierpliwości.
- Ja też, Tomek- Odparł jego tata.- Przy następnej okazji też możemy tu przyjechać.
- Co… Co to ma znaczyć?!- Zapytał Reks.- Żyliśmy sobie spokojnie przez długi czas, jak inni przyjaciele, a teraz nagle mamy zostać opiekunami małych szczeniątek?!
- Proszę, koledzy- Odezwał się Matt.- To jest ta wielka dżungla porośnięta tymi dziwnymi drzewami z betonu, które ludzie nazywają budynkami.
- Tak- Przyznał Pat.- A sama ta dżungla to po prostu miasto, w którym mieszkają.
- No przecież wiem, kolego. Zresztą widziałem więcej takich. A właśnie! Może korzystając z okazji, przelecimy się tu trochę we dwóch?
- Sam nie wiem, Matt. Takie miejsca raczej nie są dla mnie.
- Tylko raz. Co ci niby szkodzi, Pat? Jak już mówiłem, chcę poznać cały świat. A ty się nawet nie dajesz porwać.
Fragment 5 (Ucieczka)
- Przygotujcie się pieski, bo niedługo pan Adam otworzy bramę i wyjedzie swoim samochodem- Przypomniał Czarek.
- Wszystko jasne!- Zapewnił Kawaler.
Reks podbiegł do właściciela i zaczął szczekać oraz tarzać się po ziemi, żeby odwrócić jego uwagę.
- Co w ciebie weszło, potworze?- Zapytał pan Adam i szybkim ruchem ręki pogłaskał niemieckiego owczarka. Pozostałe zwierzaki były już w bezpiecznej odległości poza bramą.
- Biegnij, Reks!- Zasygnalizował Czarek, po czym jego przyjaciel wyrwał się spod ręki człowieka niczym rakieta i popędził za tamtymi. Właścicielowi od razu opadła szczęka, a jego oczy zrobiły się wielkie.
- Nie wierzę… Co za wredne, uparte…- Wybełkotał, a następnie podskoczył kilka razy nad ziemią, gdy ogarnął go wielki szok. Przechodzący niedaleko ludzie tylko rzucili na niego szybkie spojrzenie i zniesmaczeni szli dalej. Pani Maja i jej córka wyjrzały przez okno.
- Och, mogę się domyślić, co właśnie się stało- Westchnęła kobieta i razem z Kasią wyszła na dwór.
- Dały nogę skubane!- Irytował się pan Adam.- Jak one mogły to zrobić, ja się pytam?!
Fragment 6 (Ucieczka)
Przyjaciele znaleźli się na drugim końcu miasta, gdzie w tle między dwoma budynkami widoczny był las.
- Ładny widok- Skomentował Węszek.
- Możemy się domyślać, że wy jeszcze nie byłyście szczepione przeciwko wirusowi grypy, jak my dwaj?- Zapytał Czarek.
- Jeszcze nie- Odpowiedziała Ramona.- Ale nawet nie wiedziałyśmy, że musimy się szczepić.
- Oj, niestety trzeba- Dodał Reks.- Przynajmniej wszystkie psy będą zdrowe!
- I w pełni szczęśliwe, kiedy znajdą zagubioną mamę- Przypomniał Kawaler. Na te słowa Reks przewrócił oczami, dlatego odwrócił się w stronę chodnika i zaczął wołać na cały głos:
- Gdzie jesteś, mamo tych sympatycznych szczeniątek? Zgubiły się! Prosimy, pokaż się!
Fragment 7 (Latające mrówki)
W tym momencie Matt zatrzymał się gwałtownie w powietrzu widząc następny znak drogowy z żółtym rombem na białym tle, po czym wrzasnął:
- Ostrzeżenie przed spadającą jajecznicą z nieba!
- Co ty znowu wygadujesz, Matt?!- Spytał zdumiony przyjaciel.- Ten znak mówi kierowcom samochodów, żeby ustąpili pierwszeństwa pieszym. Nas to nie dotyczy!
- Jesteś pewien? Żebym czasem nie dostał smażonym jajkiem w głowę!
- Tak, jestem pewien!
Fragment 8 (Właściciel szukający swoich psów)
- Wyszoruję tych dwóch włóczęgów wodą z mydłem- Mówił.- Wtedy odechce im się idiotycznych spacerków. Najważniejsze, żeby tamtym małym szczeniętom nic się nie stało.
Jakiś czas potem...
- Hej, ty!- Odezwał się w końcu pan Adam, gwałtownie zatrzymując swoje auto przed bobrem i zatrąbił kilka razy.- Zejdź mi z drogi. Do ciebie mówię, śmierdzielu jeden!
- Oj, to nie było zbyt miłe- Stwierdził mały bóbr.- Jak nasz tata się totalnie…
-Niedoczekanie, człowieku!- Zasygnalizował nagle dorosły osobnik, gdy kierowca wysiadł z samochodu i znalazł kij.
- O, choroba!- Zawołał pan Adam widząc, jak zwierzę biegnie w jego kierunku. Następnie przekręcił kluczyki trzy razy, ponownie odpalił samochód i wycofał się z głośnym tarciem opon.Kruk Radek, który przez cały czas obserwował pojazd z góry, otworzył właz i wypuścił psy na zewnątrz. Te odetchnęły świeżym powietrzem.
- Jak już będziemy znowu z naszą mamą, to jej wszystko dokładnie opowiemy, jakie mieliśmy z wami przygody!- Pomyślała Ramona.
- Powinniśmy się teraz na spokojnie zastanowić, co robić dalej- Stwierdził Czarek.- Nasi właściciele mogą robić wszystko, żeby nas znaleźć. Ale przypominam, że uciekamy tylko dlatego, żeby pan Adam nie oddał was do schroniska. Rozumiemy się, Reks?
- O… Oczywiście, kumplu. Przecież nie wymyśliłem ucieczki ot tak po prostu!- Odpowiedział jego przyjaciel, który zamierzał zrobić wszystko, żeby nie dać się złapać.
- Radku, czy mógłbyś rozejrzeć się trochę po okolicy?- Zapytał Czarek.
- Pewnie- Odpowiedział latający przyjaciel.- Wrócę do was za kilka minut, tylko proszę, uważajcie na siebie. To miejsce nie wygląda mi zbyt fantastycznie.
Fragment 10 (Stacja kolejowa)
- Hej, mili podróżnicy! Co powiecie na przejażdżkę pociągiem?- Zaproponował kruk. Po usłyszeniu tych słów szczenięta aż podskoczyły z radości, Reks szybkim ruchem zamachał swoim ogonem, natomiast Czarek jęknął nie wiedząc, co powiedzieć.
- Słyszeliście? Wsiadajmy!- Oznajmił Reks, który wskoczył jako pierwszy, jednak pozostała czwórka nie weszła za nim.
- Reks! Zapomniałeś już, że naszym małym przyjaciołom trzeba pomóc wejść na pokład?- Spytał lekko załamany Czarek.
- Ach, racja, mój przyjacielu! Gdzie ja mam głowę?- Odparł duży pies i niebawem obydwaj podsadzili całą trójkę szczeniąt do wagonu, a potem weszli sami.
Fragment 11 (Świstak)
- Wyjaśnijmy mu, o co chodzi- Odezwała się Ramona.
- Dobrze, ale jakoś nie podoba mi się jego akcent wymowy- Szepnął Reks.- Może być chory.
- Cicho!- Uspokoił go lekko zawstydzony Czarek, a potem znowu przemówił do świstaka.- Nie chcieliśmy panu przeszkadzać, ale te biedne szczeniątka zgubiły swoją mamę, więc my dwaj pomagamy jej szukać.
- O, masz ci los! A tak się składa, że ja też kogoś zgubiłem! Swojego wiernego przyjaciela, który też jest świstakiem, ale zwie się… Glistak. Nie wiem, co mu odbija, że wałęsa się po tej miejskiej dzielnicy!
- Ojej- Odpowiedziała na to Ramona.- Uważam, że powinniśmy panu pomóc.
- W porządku- Zgodził się świstak.- Zawrzyjmy umowę. Jeśli wy, kochane psy odszukacie mojego przyjaciela, Glistaka, to ja pomogę znaleźć mamę tych szczeniątek. Bo znam jeszcze całą masę innych, wiernych świstaków, które doskonale potrafią szukać w dużej ilości miejsc…
- No to do roboty, kochane pieski!- Zapowiedział Reks.- Chodźmy poszukać tamtego biedaka.
Fragment 12 (W trakcie ucieczki)
- Mówiąc Stany Zjednoczone, macie na myśli Amerykę?- Dopytał Kawaler. Czarek przytaknął.
- A jakie są inne ciekawe miasta na tym kontynencie?- Spytała jeszcze Ramona.
- Strasznie z was ciekawskie pieski!- Zauważył Reks.- Mogę wam wymienić kilka. Więc… Na przykład Miasto Kości, Wielka Łapa, Zwinny Ogon…
- Reks, Reks!- Przerwał mu Czarek.- To mają być prawdziwe miasta leżące w Stanach Zjednoczonych, a ty wymyślasz sobie własne!
- No co? Powygłupiać się nie można?
Fabuła tekstu: Rok po wydarzeniach ukazanych w pierwszej części opowiadania Czarek i Reks znowu odłączają się od swoich właścicieli, ponieważ muszą podjąć się niezwykle trudnego zadania. Polega ono na odnalezieniu zaginionej mamy trzech małych szczeniąt. W tym celu cała piątka ucieka z miasta, jednocześnie biorąc udział w ekscytującej i pełnej przygód wyprawie w jednym ze Stanów Zjednoczonych. Na swojej drodze bohaterowie spotykają inne zwierzęta, z którymi się zaprzyjaźniają, a jedno ze szczeniąt poznanych przez dwójkę przyjaciół ma wielkie marzenie, które za wszelką cenę zamierza zrealizować. Gdy psy biorą udział w poszczególnych zmaganiach, pewien człowiek promuje swój tajemniczy biznes, aby dokonać własne, zagadkowe cele.
Liczba stron całego tekstu: 93 (Program Word)
Liczba wszystkich stron: 96 (Program Word)
Liczba rozdziałów: 10