poniedziałek, 12 grudnia 2022

Kajko i Kokosz: Czarodziejskie berło. Fragment drugi


Zapraszam do przeczytania drugiej części mojego opowiadania pod tytułem "Kajko i Kokosz: Czarodziejskie berło". Humor i śmiech gwarantowany... 



Część 2       
     
Kategoria tekstu: Komedia/Przygodowy/Dla dzieci 


Wkrótce dwaj przyjaciele znaleźli Monty Pajtona, gdy spytali o niego napotkanego po drodze gospodarza. Niebawem sprawy zostały wyjaśnione.
- Tak naprawdę nie jestem żadnym wynalazcą, szlachetni rycerze- Stwierdził Monty Pajton, gdy zaprosił obydwóch do swojego domu.- Przepraszam, że nie powiedziałem wam tego od razu, a powinienem. 
- Chcesz przez to powiedzieć, że to berło nie zostało zbudowane przez ciebie?- Spytał go Kajko, natomiast Kokosz siedział w zdumieniu. 
- Owszem. Nie zrozumcie mnie źle, ale zależało mi na tym, żebym został zaakceptowany przez innych ludzi. Zwłaszcza, że dawno temu miałem dużo ciekawych pomysłów na wynalazki, które mogłyby odmienić świat. 
- Wiemy, jak się czujesz. Niemniej jednak nasi przyjaciele i my potrzebujemy twojej pomocy, żeby naprawić zadane szkody. 
- Jeśli już coś zostało zmienione, to zachowanie mieszkańców grodu, dlatego popieram jego zdanie!- Dodał Kokosz. 
- W porządku, ale istotną kwestią jest to, gdzie znalazłem ten magiczny przedmiot- Kontynuował Monty Pajton.- We wnętrzu Lwiej Groty, która znajduje się na małej wyspie położonej nad jeziorem. Byłem tam dosłownie kilka dni temu…
- Ja myślę, że ta informacja nie jest nic warta, lepiej wykombinujmy jak rozwiązać kłopoty, które wpłynęły na pozostałych, a zwłaszcza na mnie!- Błagał Kokosz. 
- Tylko spokojnie, Kokosz. Musimy się głęboko nad tym zastanowić- Uspokoił go Kajko. 
- Biorąc pod uwagę to, że ty masz problem z podejmowaniem decyzji chyba muszę to robić za ciebie. Co zrobisz, jeśli masz ograniczony poziom myślenia? 
- Starać się myśleć racjonalnie, a czy ty możesz użyć siły, jeśli masz na sobie lekkie pióra? 
- Oczywiście, że mogę! Zobacz. 
Kokosz spróbował machnąć prawą ręką, ale wykonał tylko swobodny ruch. Następnie machnął obiema rękami i o mało co nie wzbił się w powietrze. Jego przyjaciela nieco to rozbawiło. Wtedy znowu odezwał się Monty Pajton:
- A gdybyśmy tak znaleźli kogoś, kto udzieliłby nam jakieś wskazówki, co należy zrobić? Ale wiem, że to raczej nie będę ja… 
Kajko zastanowił się nad jego słowami. Po chwili odparł:
- To jest myśl! Udamy się do tej Lwiej Groty i znajdziemy rozwiązanie. Skoro w niej znalazłeś magiczne berło Monty Pajtonie, muszą tam być także informacje, jak się nim posługiwać. 
- Jesteś tego pewien, Kajko?
- Oczywiście. W ten sposób już zaczynasz nam pomagać. Ruszajmy! 
Cała trójka z uśmiechem opuściła chatę, a Monty Pajton założył przed wyjściem swoją ciemną pelerynę, która jak twierdził, przynosiła mu szczęście. 
- Cóż za błyskotliwy i genialny pomysł! Jesteś geniuszem, Kajko- Pochwalił go pirotechnik. 
- Wpadłem na niego dzięki tobie! I myślę, że niebawem wszystko wróci do normy- Stwierdził przyjaciel. 
Trójka bohaterów nie spodziewała się, że po drodze spotkają dwóch innych podróżujących wojów, którzy jechali w drewnianym wozie napędzanym przez dwa białe konie i prowadzili ze sobą rozmowę. Jeden był chudy i niskiego wzrostu, natomiast drugi wyższy i gruby. 
- Widziałeś tamtego zbója, który niedawno chciał nas obrabować, Jarosz?- Spytał ten pierwszy.
- Jasne, Piotrko. Pokonaliśmy go w trymiga, w konsekwencji czego oduczył się niewłaściwego zachowania- Odpowiedział gruby, trzymając rękami za uprząż przywiązaną do dwóch wierzchowców. 
- Jak jeszcze któremuś zachce się choćby drobnych kradzieży, to znaczy, że przedtem ktoś mu ukradł rozum! Och, zdaje mi się, że widzę jakichś ludzi przed nami… 
W końcu obydwaj zatrzymali się przed zmierzającymi do obranego celu przyjaciółmi. Kajko i Kokosz przywitali swoich ojców z wielką tęsknotą jak gdyby ponownie się żegnali. 
- Mój kochany tato…- Wzruszył się Kokosz, obejmując ramionami Jarosza.- Nie martw się moim wyglądem, to był tylko nieszczęśliwy wypadek.
- Ale całkiem ciekawy, Kokosz! Jak do tego doszło?- Spytał z zaskoczeniem jego ojciec. 
- Otrzymaliśmy wasz list, który przeczytaliśmy z zachwytem- Odparł Kajko.- To już taki kawał czasu. 
- Właśnie widzę, mój synu. Jednak wyjaśnij nam, dokąd właśnie zmierzacie, co przytrafiło się twemu przyjacielowi i kim jest ten rycerz w ciemnej pelerynie?- Zainteresował się Piotrko. 
- Och, zapomniałem o swoich manierach. To jest Monty Pajton, nasz przyjaciel z wioski Handlarzy. Monty Pajtonie, poznaj naszych szlachetnych ojców, Piotrka i Jarosza… 
Gdy bohaterowie nareszcie się poznali, dwaj przyjaciele z Mirmiłowa wyjaśnili całą sprawę, jaka miała miejsce całkiem niedawno oraz to, że zamierzają jak najszybciej cofnąć efekty uboczne, które wywołało czarodziejskie berło. 
- W takim razie pomożemy wam w realizacji tejże misji- Oznajmił Jarosz.- Ruszajmy w drogę, z której właśnie przybyliśmy! 
- To całe zamieszanie jest niestety moją winą, więc będę wam towarzyszył- Obiecał Monty Pajton. 
- Nie martw się, razem powinniśmy dać radę… Mam nadzieję- Odezwał się Kajko, powątpiewając w swoje przekonania. 
Podczas dalszej podróży na pokładzie wozu piątka bohaterów postanowiła ze sobą porozmawiać na temat ich codziennego życia. 
- A jak się miewają nasze matki?- Spytał Kajko. 
- Och, naprawdę wyśmienicie!- Zapewnił jego ojciec, Piotrko.- Wspaniałe gospodynie, które zawsze przygotowują wyborne potrawy. 
- Palce lizać- Dodał Jarosz.- Jak nasze odwiedziny dobiegną końca, ucałujemy je od was dwóch! 
- To dobrze. Mogłyby także zagościć w naszym grodzie- Kontynuował Kajko natomiast Piotrko stwierdził, że to nie takie proste, ponieważ są strasznie pochłonięte monotonną pracą. 
- W takim razie my pojedziemy do nich i opowiemy o wszystkich czynach, jakich kiedykolwiek dokonaliśmy- Obiecał sobie Kokosz, który jednocześnie próbował pozbyć się swoich kurzych piór. 
W międzyczasie pod warownią Zbójcerzy zatrzymały się dwie kolejne, tajemnicze postacie. Byli to dwaj mężczyźni, ubrani w podobne stroje, które nosili myśliwi polujący na niedźwiedzie. Jeden z nich zapukał do bramy. 
- Kogo tu znowu niesie?- Spytał Kapral, drapiąc się po głowie. W tej samej chwili pozostali Zbójcerze pod kontrolą Ofermy sprzątali warownię lub wykonywali rozmaite ćwiczenia ruchowe w ramach dyscypliny. 
- Szlachetni rycerze, jesteśmy po tej samej stronie. Wpuście nas!- Odezwał się na spokojnie jeden z mężczyzn.
- Otworzyć wrota!!- Rozkazał donośnym głosem Oferma. Niebawem obydwaj wstąpili na teren podporządkowanej mu warowni.
- Coście za jedni?- Spytał poważnie Zbójcerz, na co jeden z przybyszy odpowiedział:
- Ja jestem Waligóra, a to mój przyjaciel Wyrwidąb. Doniesiono nam, że jesteście niepokonanymi rozbójnikami, na czele z Hegemonem.
- Zgadza się, ale tymczasowo ja go zastępuję. Być może nawet przejmę jego stanowisko… 
- Pozwólcie, że ja coś powiem- Przerwał Ofermie Kapral, który nie zamierzał dłużej patrzeć, jak ten stale kontroluje całą resztą, po czym zawołał do obydwóch: 
- WYNOCHA STĄD! 
- Bo co mi zrobisz, karzełku?- Zapytał drugi rozbójnik, Wyrwidąb.- Gdybym był taki mały, nie używałbym tego tonu wobec większych ode mnie! 
- Czego chcecie?- Spytał znowu Oferma, na co dwaj rozbójnicy wyjaśnili, żeby dołączyć do wszystkich Zbójcerzy i wspólnymi siłami dokonać jakiejś rozróby. 
- Nie ma takiej potrzeby, jak powróci nasz herszt, wtedy dokonamy tego sami!- Stwierdził Kapral, ale Oferma pochylając nad nim swoją głowę kazał mu zamilknąć. Chwilę potem kontynuował:
- Niech będzie! Przemyślałem całą sprawę. Przyjmuję was do szeregu, oto nasi nowi rekruci! 
Wobec tego Zbójcerze wraz z dwójką złoczyńców zaczęli ze sobą dyskutować na temat tego, jak pokonać Mirmiła i resztę mieszkańców grodu. Może wszyscy z wyjątkiem Kaprala, który stał z boku ze skrzyżowanymi rękami. 
- Użyjmy większej siły!- Zasugerował jeden z grupy.
- Ja będę walić na wszystkich, którzy się do mnie zbliżą- Odparł Waligóra.
- A ja obdzierać ze wszystkich wszelkie odzienie. Powinni poczuć jakiś smak hańby!- Stwierdził Wyrwidąb. 
W tym samym czasie Hegemon i Hogward siedzieli nad brzegiem strumyka i w całkiem spokojnej atmosferze łowili ryby. Ten pierwszy miał niezbyt zadowoloną minę. 
- Coś cię gnębi, mój synu? Masz jakiś ponury nastrój.- Stwierdził jego ojciec.
- Żałuję, że nigdy wcześniej tego nie robiliśmy we dwóch. To takie odprężające- Odpowiedział Hegemon i westchnął, podpierając głowę jedną ręką. 
- Nie martw się. Teraz możemy nadrobić wszelkie zaległości!- Zapewnił Hogward, obejmując go prawym ramieniem. 
Gdy w taki sposób przebiegały owe sytuacje, w Mirmiłowie zapanował chaos. Skutki uboczne zadane przez moc czarodziejskiego berła nie ustępowały, przez co ofiary losu nie wiedziały, co mają zrobić. Na szczęście w porę pojawiła się czarownica Jaga, która o wszystkim już wiedziała.
- Proszę wszystkich o spokój! Sytuacja jest poważna, gdyż moje czary są tu bezradne. Tylko Kajko i Kokosz mogą naprawić te fatalne szkody!- Oznajmiła. 
- Och Jago, to naprawdę straszne- Zmartwiła się Lubawa.- A mój mąż znowu zaczyna desperować! 
Faktycznie, Mirmił pacnął się ręką w czoło i o mało co nie zemdlał patrząc, jak w całym grodzie mieszczanie panikują lub próbują się wzajemnie opanować.
- Stan mojego zdrowia dłużej tego nie zniesie, podam się do dymisji!- Zawołał zdezorientowany kasztelan mimo tego, że czuł się o wiele odważniejszy. 
- Mirmiłku, bądź silny!- Błagała jego żona, łapiąc go za ramiona przed upadkiem. 
- Przeklęty bacik!- Odezwał się w tej samej chwili Łamignat, próbując oderwać swoją broń od ramienia. Jednak nikt nie spodziewał się wizyty kolejnej osoby, która niedługo potem zagościła w grodzie. Gdy tylko nadjechał zaprzężony końmi wóz, z wnętrza słychać było donośne „cha, cha, cha, cha!”. 
- Aż miło usłyszeć znajomy głos!- Skomentowała Jaga domyślając się już, do kogo należy ten śmiech. 
- Salwa! Moja kochana!- Ucieszył się Wojmił, który w tym czasie zajadał wszelkie syte potrawy, żeby przywrócić swój naturalny wygląd i podbiegł w stronę wozu. 
- Zaproponowałem księżniczce po raz kolejny odwiedzić mieszkańców waszego grodu, rycerzu!- Odparł piastun prowadzący konie. 
- Wczoraj cały dzień padało, same burzowe chmury!- Powiedziała rozbawiona Salwa. Gdy Wojmił przytulił swoją kuzynkę, ona popatrzyła na jego wygląd, po czym znowu dopadł ją głośny śmiech. 
- Pewnie przez to, że jestem chudszy, stałem się pośmiewiskiem na jej oczach!- Załamał się Wojmił, robiąc zaskoczoną minę. 
- Cóż, mogę stwierdzić, że rozbawi ją także cała reszta, jaka dotknęła nasz nieszczęsny gród…- Odparła Lubawa, ze smutkiem patrząc na mieszkańców. 
- Wit boi się jak ognia, więc ze strachu przed siebie gna!- Zawołał rymujący bohater, cały czas myśląc o Łamignacie, który niemal siedział mu na ogonie. Z kolei żona kowala wołała o pomoc, żeby ktokolwiek spróbował obudzić jej męża z przymusowego snu. 
- To nie jest odpowiedni widok dla panienki!- Zaprotestował kasztelan grodu.- Lubawo, zaproponuj coś! 
Żona posłuchała jego rady, dlatego odparła:
- Salwo, kochanie, zebraliśmy trochę świeżych truskawek. Może chciałabyś ich spróbować? 
- Och, uwielbiam truskawki!- Ucieszyła się kuzynka, chichocząc pod nosem. Po chwili obie wstąpiły do wnętrza chaty. 
- Ja zaopiekuję się biednym kowalem. Może uda się obudzić go wcześniej- Postanowiła Jaga i poszła tam, gdzie on właśnie spał. 
- Od tych ciągłych hałasów dostaję zawrotów głowy!- Lamentował dalej Mirmił, który stał obok swojego brata. 
- Jak widać, przy twojej odwadze coś jest twoją słabością, bracie- Stwierdził Wojmił.- Za to ja pochłonąłem już sporo jedzenia, a nie jestem taki, jak wcześniej. 
Tymczasem Kajko, Kokosz i pozostała trójka dotarła do krainy znajomych borostworów. Zatrzymali swój powóz niedaleko jeziora. 
- W tej puszczy mieszkają nasi przyjaciele. To borostwory- Wyjaśnił Kajko, kierując słowa do dwóch ojców. 
- Wiemy- Odparł Piotrko.- My dwaj słyszeliśmy o tej krainie już wiele razy, ale nie spodziewaliśmy się, że nasi synowie zaprzyjaźnią się z nimi! 
- Za to przyroda skrywa tutaj niezwykłe skarby- Stwierdził Kokosz, wdychając świeże powietrze. 
- Ja wolę skupić się na wykonaniu zadania- Przerwał Monty Pajton, który z kolei przedarł się przez zarośla i popatrzył przed siebie.- Widać jezioro. Położona jest na nim kwiecista wysepka, a tam Lwia Grota, do której musimy wstąpić… 
- Właściwie dlaczego nosi taką nazwę?- Spytał Kajko, który znowu zapomniał pomyśleć racjonalnie. 
- Ponieważ wyglądem przypomina głowę prawdziwego lwa. Nie jest straszna, ale z drugiej strony nie ma tam zbyt wiele do oglądania. 
Wtedy cała piątka usłyszała czyjeś wołanie o pomoc. Kajko i Kokosz podeszli do jednego drzewa, popatrzyli w górę i dostrzegli jakiegoś stworka, który z wyglądu przypominał ptaka. Swój długi, spiczasty nos miał wbity w korę.
- Jak się tam znalazłeś, biedaku?- Spytał Kokosz. 
- Zauważyłem kilka pułapek zastawionych przez kłusowników. Tak przyciągnęły moją uwagę, że nie zobaczyłem tego drzewa, przed którym utknąłem!- Wyjaśnił tamten. 
- Nie martw się, pomożemy ci zejść na ziemię- Oznajmił Kajko, przykładając sobie obie ręce do ust. Chwilę potem spytał Kokosza, czy ma jakiś pomysł. 
- Kajko, z tym twoim myśleniem to wyszło naprawdę zabawnie!- Stwierdził Kokosz, śmiejąc się pod nosem. 
- Co cię śmieszy? Mój przypadek jest poważny!- Odparł przyjaciel. 
- Czy mogę jakoś pomóc, moi rycerze?- Spytał nagle Monty Pajton, dołączając do nich. 
- Nie ma takiej potrzeby, po prostu Kajko przeoczył jeden drobiazg- Kontynuował Kokosz, zwracając uwagę na jego buty. 
- Niby co takiego?- Dopytał zniecierpliwiony Kajko.
- Twoje skaczące buty! Przecież dostaliśmy je od cioci Jagi! Wypróbuj je od razu, zobaczymy jak wysoko skaczą. 
Kajko podskoczył kilka razy, zastanawiając się, w jaki sposób te buty mogą działać, a po paru chwilach dostał się do uwięzionej ofiary i pomógł jej wrócić na ziemię. 
- Moje imię to Długonos- Wyjaśnił stworek.- Uwielbiam pić nektar z napotkanych przeze mnie roślin. 
- My zmierzamy w kierunku Lwiej Groty, ale to długa historia, w jakim celu- Odparł na to Kokosz.- W tej krainie mamy starego przyjaciela, Bugiego… 
- Tam stoją nasi ojcowie, z którymi nie widzieliśmy się od bardzo dawna, a teraz nam towarzyszą w wyprawie- Dodał Kajko, po czym jego ojciec machnął ręką na znak, żeby udać się nad brzeg jeziora. Bohaterowie przygotowali łódź, aby mogli przepłynąć jezioro. 
- Gdybyśmy mieli więcej czasu, można by połowić trochę ryb- Stwierdził Kokosz. 
- Jasne, a twój brzuch w tej kwestii jest najważniejszy- Odparł Kajko, gdy z całej siły pchał tylną część łodzi w stronę wody. Minęła chwila, a cała piątka usłyszała czyjś żartobliwy głos:
- Bugi zauważył znajomych przyjaciół i właśnie widzi ich przed sobą! 
Wielki, włochaty potwór siedział na gałęzi drzewa i skierował swój wzrok na piątkę bohaterów. Kajko i Kokosz w porę go zauważyli, a następnie przywołali resztę. Moment poświęcony temu, aby każdy się ze sobą poznał nie potrwał zbyt długo. 
- Witaj ponownie, Bugi. To są nasi szlachetni ojcowie, Piotrko i Jarosz…- Powiedział Kajko, po czym Kokosz kontynuował:
- A to nasz przyjaciel z wioski Handlarzy, Monty Pajton, który jest rzemieślnikiem i nam pomaga. 
- Niezupełnie- Poprawił go tamten.- Mam wiele ciekawych pomysłów, które mogłyby coś zmienić w moim życiu, ale oficjalnie nie mam jeszcze żadnych patentów. 
Po jego słowach Kokosz poprosił jeszcze Bugiego, aby nie zwracał uwagi na jego fatalny wygląd, którego zamierzał jak najszybciej się pozbyć. 
- Bugiemu jest niezwykle miło was wszystkich zobaczyć i poznać!- Odparł Bugi, który jednocześnie zjechał na ziemię po pniu drzewa.- Ale musi wam powiedzieć, że niedaleko stąd jeden z naszych przyjaciół potrzebuje pomocy, gdyż wpadł do głębokiego dołu! 
- Domyślam się, że to twoja robota, podstępny dryblasie. Do tej pory pamiętam twoje kawały!- Uśmiechnął się Kokosz z przymrużonym okiem. 
- Nie, nie, tym razem to nie jego wina!- Przyznał się Bugi, jak gdyby nie chciał ponosić za to żadnych konsekwencji.- I zapewnia was, że taką pułapkę zastawił jakiś zły człowiek! 
- A gdzie jest ta dziura, do której wpadł wasz przyjaciel?- Spytał Kajko.
- Bugi was do niej zaprowadzi. On już dobrze zna całą krainę borostworów jak własne dziurki w nosie!- Kontynuował potwór, a po chwili cała piątka podążyła za nim. Gdy bohaterowie dotarli do dziury, spojrzeli na następnego stworka, który siedział w dole i prosił o pomoc. 
- Widać zawalone gałęzie a to znaczy, że ktoś przygotował zasadzkę- Stwierdził Kajko.- Kilka chwil temu musieliśmy już pomóc jednemu z waszych przyjaciół. 
Po jego słowach Kokosz znowu uśmiechnął się pod nosem i pomyślał sobie, że myślenie Kajka jednak nie spadło do najgorszego stopnia. 
- Och, tu jesteście wszyscy!- Zawołał nagle Długonos, który akurat przelatywał nad dziurą.- Mogę pomóc temu biedakowi wyjść stamtąd, o ile nie jest za ciężki. 
- Zaczekaj chwilę, bo Kajko powinien dać sobie radę!- Stwierdził Kokosz.- Wystarczy, że obsunie się na dno. 
- A co mam robić dalej, aby się wydostać?- Dopytał przyjaciel z powątpiewaniem. 
- Czyżbyś znowu zapomniał o tym, co masz ze sobą, Kajko? 
- Skaczące buty! No, jasne. Czasami jednak zastanawiam się, co bym bez ciebie zrobił- Odparł Kajko, a gdy zaczął schodzić na dół, na twarzach ojców dwójki wojów także pojawił się uśmiech. Bohater, który siedział na dnie był dzielny i cierpliwie oczekiwał na pomoc. 
- Pomogę ci, maluchu. Po prostu wyskoczymy z tej dziury!- Wyjaśnił mu Kajko. 
- To dobrze, przyjacielu. Te paskudne pułapki mogą doprowadzać do szału!- Stwierdził stworek, gdy Kajko objął go swoimi ramionami. Chwilę potem obydwaj wyskoczyli na powierzchnię, a mały bohater podziękował za ratunek. 
- Na nas już niestety czas, musimy szybko dostać się do Lwiej Groty - Odparował Kokosz. 
- Bugi właśnie wpadł na pewien pomysł. Przygotuje pułapkę i wymyśli jakiś żart dla ludzi, którzy są za to odpowiedzialni!- Stwierdził znajomy potwór, który dobrze znał się na psikusach. 
- W takim razie życzymy powodzenia- Odpowiedział Kajko i cała piątka pomachała mu rękami. Gdy dotarli do brzegu jeziora, Kajko i Kokosz przygotowali łódź, do której wsiedli w towarzystwie Monty Pajtona. 
- Zaczekamy tu na was, aż ukończycie naszą misję- Odparł Piotrko, gdy wraz z Jaroszem zepchnął łódź na powierzchnię wody. 
- Wejdziemy do tej groty, dowiemy się co zrobić i dziękuję. A jak zostanie czas, to połowimy ryby- Stwierdził Kokosz, a chwilę potem jego ojciec dodał, żeby uważali na siebie. Niebawem tamci dopłynęli na wyspę. 
- Dookoła rosną kwiaty, a tam jeszcze stoi drzewo- Mówił Monty Pajton.- Lwia Grota jest tuż przed nami. 
- To mi coś przypomina, jak kiedyś zwiedzaliśmy po raz pierwszy krainę borostworów…- Mówił Kokosz, gdy podeszli do jaskini. Wejście do niej faktycznie przypominało głowę prawdziwego lwa, a nawet z dołu znajdowało się kilka skał, które wyglądały jak kły. 
- Jest jeden problem. Strasznie tam ciemno i nic nie widać- Zauważył Kajko, który znowu nie potrafił znaleźć skutecznego rozwiązania. 
- Kajko, przecież mamy ze sobą coś, co może posłużyć za światło!- Podpowiedział mu znowu Kokosz. Tym razem mieszkaniec wioski Handlarzy poparł jego zdanie. 
- Tylko pomyśl logicznie- Uśmiechnął się ten drugi. Kajko zastanowił się przez chwilę, po czym z zadowoleniem odparł:
- Niech magiczna moc rozjaśni nam drogę w ciemności! 
Chwilę potem niezwykły kamień umieszczony na górnej części berła zabłysnął oślepiającym światłem. Monty Pajton jako pierwszy wstąpił do wnętrza groty, po czym zasłaniając swoje ciało czarną peleryną zażartował:
- Jestem Mrocznym Rycerzem! 
- Coś w tym jest. Albo człowiekiem- nietoperzem!- Przyznał Kokosz. 
Wnętrze jaskini okazało się niezbyt straszne. Było całkiem przytulne, a jego przestrzeń niewielka. Naprzeciwko trójki bohaterów znajdowała się pewna skała z otworem tej samej wielkości, jaką miało berło. Znaczyło to, że magiczny przedmiot cały czas tkwił w tej skale. 
- To właśnie w tym miejscu znalazłem ten cudowny przedmiot- Wyjaśnił Monty Pajton.- Dziwię się tym ludziom, którzy w ogóle go nie zauważyli…
- Chwileczkę- Przerwał mu Kajko, zwracając uwagę na dość ciekawą rzecz.- Coś jest napisane na tej skalistej ścianie i chyba stanowi kluczowe informacje.
- W takim razie zamieniam się w słuch- Odparł Kokosz, również zwracając uwagę na wyryte napisy, a jego przyjaciel zaczął czytać:
- Dawno temu, w pobliżu tej świętej jaskini rozgrywały się różne bitwy, które toczyły ze sobą dawne plemiona. Lwia Grota symbolizuje w tej kwestii odwagę i wytrwałość, natomiast po odkryciu istnienia czarodziejskiego berła, którego moc jest niezrównana stwierdzono, że może być dostępne wyłącznie dla ludzi o naprawdę szlachetnych i czystych sercach. 
Po tych słowach Monty Pajton stanął lekko wzruszony nie dowierzając w swoje zdolności. 
- To wszystko?- Spytał Kokosz, który miał już dość swojej przemiany i chciał jak najszybciej ją cofnąć.- Nie ma jakichkolwiek informacji dotyczących efektów ubocznych?
- Jeszcze jest napis obok- Zauważył Kajko i kontynuował czytanie.- Ci, którzy lekceważą siłę tak niezwykłego skarbu nigdy go nie odnajdą, gdyż najzwyczajniej przed nimi zniknie, a pojawi się przed innymi. Dalsze wskazówki znajdziecie w jego środku… 
Dopiero teraz przyjaciele zauważyli, że długi kij stanowiący jedną z części berła, posiada specjalną skrytkę na dnie. Kajko ostrożnie ją otworzył, a następnie wyciągnął ukryty pergamin zawinięty w rulon. 
- Przyjaciele, ja… Ciężko mi pojąć to, że mam szlachetne serce, jak wy. Jestem niezwykle oczarowany- Przyznał Monty Pajton, stając obok dwóch wojów. Kajko położył swoją rękę na jego ramieniu. 
- To jest całkiem normalne, Monty Pajtonie. Trzeba być silnym, żeby zwyciężać- Pocieszył go Kajko, a następnie odczytał zawartość pergaminu: 
- W przypadku nieoczekiwanych komplikacji wywołanych magią tego skarbu, stań na szczycie groty i wskaż w stronę słońca zielony kryształ. 
- W takim razie, do dzieła!- Oznajmił Kokosz, po czym skierowali się do wyjścia. 
W międzyczasie, Oferma przygotowywał Zbójcerzy oraz dwójkę złoczyńców do ataku na Mirmiłowo. Posiadając swoje cechy charyzmatyczne był przekonany, że jego taktyka okaże się skuteczna. Jedynie Kapral nie miał najmniejszego zamiaru podporządkować się jego poleceniom, dlatego stał z boku. 
- Podsumujmy: Uderzamy na gród, wypędzamy stamtąd wszystkich i demolujemy wszystko do ostatniego kawałka!- Zapowiedział Zbójcerz. 
- Sugeruję, żebyśmy we dwóch dokonali największego zamachu w tej akcji, a wy zajmiecie się całą resztą!- Zaproponował Waligóra, wskazując na swojego przyjaciela, Wyrwidęba. 
- Zgoda- Odpowiedział z uśmiechem Oferma.- Czego chcecie w zamian? 
Rozbójnik pomyślał przez chwilę, po czym wyjaśnił w dwóch słowach: 
- Wspólnej władzy!
Wszyscy zaakceptowali jego pomysł poza Kapralem, który w nienajlepszym nastroju uderzał ręką o ścianę warowni błagając, żeby Oferma znów był sobą. 
- Jeden moment- Przerwał na chwilę inny Zbójcerz.- A co będzie z naszym Hegemonem? Zresztą mówił, żebyśmy nie robili żadnego ataku! 
- Hegemona tu nie ma!- Przypomniał Oferma stanowczym tonem.- A więc jego słowa nie mają tu najmniejszego znaczenia. Od teraz ja jestem waszym nowym władcą! 
- Z drugiej strony uważam, że jednak trochę przesadza…- Wyszeptał nagle ten sam Zbójcerz. 
- Ruszajmy na wojnę!- Oznajmił w końcu Oferma.
- Tak, zdecydowanie…- Stwierdził następny, stojący z boku. 


KONIEC CZĘŚCI 2




Opis fabuły:
Kajko i Kokosz otrzymują list od swoich ojców, którzy mają niedługo zagościć w grodzie. Przedtem jednak stają się świadkami niesamowitego doświadczenia wywołanego przez wynalazek młodego geniusza- czarodziejskie berło. Niestety, powoduje ono również poważne szkody, które dwaj przyjaciele w towarzystwie sympatycznego amatora rzemiosła muszą jak najszybciej naprawić. W całą sytuację zaplątani są ponadto ich słynni rywale- Zbójcerze, wśród których także zaszła pewna, nieoczekiwana zmiana… 

Przeczytaj kolejną przygodę swoich ulubionych bohaterów. Znajdziesz tutaj dodatkowo wątki nawiązujące do takich ekranizacji jak Latający cyrk Monty Pythona, Harry Potter, a także kultowego Batmana. Akcja opowiadania ma miejsce po trzech wcześniejszych historiach: „Zbójcerze kontratakują”, „Strzelnicze lasy” i „Czas olimpiady”. 


Termin ostatniej części przygody zapowiadam na 30 grudnia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz