- Dlaczego? Kojarzy ci się z czymś złym? - Spytał Czarek.
- Niestety tak. To jest szczególne powiązanie z wilkołakami!
- Ale ty nie jesteś wilkołakiem, Reks. One nie istnieją. Jesteś moim dobrym i zabawnym przyjacielem. Jeśli chcesz, to policz barany.
- Świetny pomysł, dzięki! Ale... Gdzie są te barany? - Spytał duży pies, rozglądając się.
- W twojej głowie- Wytłumaczył mu kundel.- Musisz je sobie wyobrazić. Jak przeskakują płot. Będą to robić do tego momentu, aż zaśniesz.
- A, racja! Mogłem się domyślić.
- W porządku, to dobranoc.
Wtedy kundel zamknął oczy, a jego przyjaciel policzył pięć baranów. Aż tu nagle...
- Pst! Czarek!
- Tak?
- Szósty baran się potknął, złamał nogę i zablokował pozostałe!
- O, rany... Ale ty masz wyobraźnię. Licz od nowa.
Reks posłuchał przyjaciela. Gdy za drugim razem doliczył do dziesięciu skaczących zwierząt, znowu się odezwał:
- Czarek! Pod ciężarem jedenastego barana złamał się płot i wszystkie się poprzewracały! To naprawdę są barany jak nic!
Obaj wezmą udział w wielkiej wyprawie i pomogą innym bohaterom rozwiązać poważny problem. Fabuła na pewno zagwarantuje spory kawał rozrywki, a poprzednia część w programie Word liczy 80 stron, zatem jej napisanie sprawiło mi dużo pracy, ale jednocześnie przyjemność. Dobra przygodowa książka (W tym dla dzieci) nie musi być zagraniczna. Jak stwierdził ktoś inny- Polacy też umieją pisać z werwą i humorem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz