W dzisiejszych czasach dużo ludzi pochłania świat rozmaitych gier na komputer, telefon lub konsole typu PlayStation. Nic dziwnego, ponieważ lubimy oddawać się wszelkiego rodzaju rozrywki. Jedną z moich najbardziej ulubionych, a zarazem lepszych gier komputerowych, w którą grałem już w dzieciństwie jest "Thief: The Dark Project". Polecam ją każdemu, kto nie miał jeszcze przyjemności w nią zagrać bądź w ogóle o niej nie słyszał, natomiast lubi akcję dotyczącą "skradanek", zdobywania łupów lub pojedynków z przeciwnikiem. Chciałbym zatem z przyjemnością opisać swoje osobiste wrażenia na ten temat oraz liczę na to, że zachęcę Was do zapoznania się z tą przygodową produkcją.
Jest to pierwsza część
serii skradanek Thief stworzona przez studio Looking Glass Studios i wydana przez Eidos Interactive w 1998 roku z widokiem pierwszoosobowym. Co prawda zalicza się właśnie do
starszych gier komputerowych, ale ze względu na typ rozgrywki warto ją znać.
Gracz wciela się w tytułowego złodzieja o imieniu Garrett, mieszkańca Miasta,
rozpoczynającego swoją samodzielną pracę po wyszkoleniu przez frakcję tzw.
Keeper'ów (Strażników, ewentualnie Opiekunów), strzegących równowagi w Mieście
między naturą (Poganie) a technologią (Młotodzierżcy). W miarę możliwości
Garrett powinien być niezauważalny dla strażników lub drapieżników. Może także
spróbować ich ominąć (pomagają w tym celu cienie na planszy) lub odwrócić uwagę
poprzez zastosowanie strzał hałasujących i znajdujących się w zasięgu ręki
przedmiotów codziennego użytku.
Oprócz tego bohater ma do dyspozycji strzałę z przywiązaną liną, pozwalającą dostać się na dachy wysokich budynków, pakiet granatów i min o różnych działaniach (m.in. granat błyskowy, oślepiający przeciwników) a także inne dodatkowe rzeczy. Konieczne jest także zebranie pewnej liczby łupów. Chwalono klimat, sposób rozgrywki oraz przede wszystkim realistyczną oprawę audio z dźwiękiem przestrzennym wykorzystującym większość możliwości kart dźwiękowych Sound Blaster.
Powiem, że klimat tej gry jest po prostu genialny. Szczególnie uwielbiam te mroczne momenty, kiedy podąża się o zmroku do określonego celu, gdzie dużą rolę odgrywają wtedy zaciemnione miejsca, a przeciwnicy nie podejrzewają, że ktoś siedzi im na skórze (Oczywiście, dopóki się nie zorientują). Na przykład, gdy podczas pierwszej z 12 misji widzimy przed sobą pewien kompleks umiejscowiony w małym miasteczku, do którego najszybszą i najbezpieczniejszą drogą jest wejście przez kanał ściekowy. A gdy czujesz się pewnie, że jeszcze nikomu nie rzuciłeś się w oczy, to przystępujesz do swoich działań. W ostateczności ratunkiem staje się po prostu ucieczka z miejsca zagrożenia.
Ta gra zawiera dużo ciekawych i dostarczających przyjemnych wrażeń elementów,
które dotyczą danej rozgrywki i za to ją uwielbiam. Rzecz jasna, nie tylko
elementy graficzne, ale w znacznie większej mierze fabularne. Osobiście nie
jestem w stanie powiedzieć, że to jest gra doskonała, ale na pewno świetna i
pozwalająca oddać się dobrej zabawie. Odpalałem ją z wypiekami na twarzy. A jak
za pierwszym razem ukończyłem całą i przypadła do mojego gustu, to z wielką
chęcią do niej powracałem i grałem w nią jeszcze kilka razy.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz