Witam wszystkich. Jestem osobą z Zespołem Aspergera. Na tym blogu pojawiają się materiały związane ogólnie z moimi pasjami typu filmy, gry komputerowe. Są one opisywane w bardzo ciekawy i szczegółowy sposób co do tego, jak osobiście postrzegam dane kwestie. Idąc tą drogą chcę rozwijać się oraz przekazywać innym swoje zainteresowania i kreatywność.
niedziela, 24 kwietnia 2022
"Ace Ventura" czyli film o nieadekwatnym stereotypie bohatera
czwartek, 14 kwietnia 2022
Batman (2022) - Recenzja
Długo wyczekiwany film o Mrocznym Rycerzu miał premierę na początku marca. Najnowszą produkcję, do której za scenariusz odpowiadał Matt Reeves już dawno mam za sobą. Ponieważ poprzednie filmy o przygodach Batmana przypadły do mojego gustu biorąc pod uwagę klimat, który miał miejsce w poszczególnych scenach chciałbym krótko opisać swoje zdanie na temat tej prawie 3- godzinnej wersji. Zapraszam.
piątek, 25 lutego 2022
Perypetie psów: Wielka ucieczka (Fragmenty)
- Reks, wyskakuj w tej chwili!- Ponaglił go Czarek siedząc obok dziewczynki na smyczy.
- Ty idź pierwszy, ja zaczekam dłużej w kolejce!- Upierał się drugi pies. W końcu pan Kwiatkowski zniecierpliwił się.
- W porządku, czyli tobie też zakładamy smycz na obrożę- Stwierdził mężczyzna i sięgnął po nią. Była położona na tylnym siedzeniu. Reks widząc, co pan Kwiatkowski chce zrobić, wycofał się do wyjścia z samochodu i z oburzoną miną usiadł na kamiennej ziemi.
- Nareszcie- Odpowiedział właściciel.- Ale i tak jestem zmuszony założyć ci smycz, żebyś czasem nie uciekł. Na wszelki wypadek.
Wśród tłumu ludzi był mężczyzna z nastoletnim synem. Słuchali przez chwilę, a potem podeszli do swojego samochodu, gdy wokaliści skończyli śpiewać inną piosenkę.
- Muzyka to potęga, tato- Powiedział nastolatek.- Podziwiam tych, co mają tyle cierpliwości.
- Ja też, Tomek- Odparł jego tata.- Przy następnej okazji też możemy tu przyjechać.
- Co… Co to ma znaczyć?!- Zapytał Reks.- Żyliśmy sobie spokojnie przez długi czas, jak inni przyjaciele, a teraz nagle mamy zostać opiekunami małych szczeniątek?!
- Proszę, koledzy- Odezwał się Matt.- To jest ta wielka dżungla porośnięta tymi dziwnymi drzewami z betonu, które ludzie nazywają budynkami.
- Tak- Przyznał Pat.- A sama ta dżungla to po prostu miasto, w którym mieszkają.
- No przecież wiem, kolego. Zresztą widziałem więcej takich. A właśnie! Może korzystając z okazji, przelecimy się tu trochę we dwóch?
- Sam nie wiem, Matt. Takie miejsca raczej nie są dla mnie.
- Tylko raz. Co ci niby szkodzi, Pat? Jak już mówiłem, chcę poznać cały świat. A ty się nawet nie dajesz porwać.
Fragment 5 (Ucieczka)
- Przygotujcie się pieski, bo niedługo pan Adam otworzy bramę i wyjedzie swoim samochodem- Przypomniał Czarek.
- Wszystko jasne!- Zapewnił Kawaler.
Reks podbiegł do właściciela i zaczął szczekać oraz tarzać się po ziemi, żeby odwrócić jego uwagę.
- Co w ciebie weszło, potworze?- Zapytał pan Adam i szybkim ruchem ręki pogłaskał niemieckiego owczarka. Pozostałe zwierzaki były już w bezpiecznej odległości poza bramą.
- Biegnij, Reks!- Zasygnalizował Czarek, po czym jego przyjaciel wyrwał się spod ręki człowieka niczym rakieta i popędził za tamtymi. Właścicielowi od razu opadła szczęka, a jego oczy zrobiły się wielkie.
- Nie wierzę… Co za wredne, uparte…- Wybełkotał, a następnie podskoczył kilka razy nad ziemią, gdy ogarnął go wielki szok. Przechodzący niedaleko ludzie tylko rzucili na niego szybkie spojrzenie i zniesmaczeni szli dalej. Pani Maja i jej córka wyjrzały przez okno.
- Och, mogę się domyślić, co właśnie się stało- Westchnęła kobieta i razem z Kasią wyszła na dwór.
- Dały nogę skubane!- Irytował się pan Adam.- Jak one mogły to zrobić, ja się pytam?!
Fragment 6 (Ucieczka)
Przyjaciele znaleźli się na drugim końcu miasta, gdzie w tle między dwoma budynkami widoczny był las.
- Ładny widok- Skomentował Węszek.
- Możemy się domyślać, że wy jeszcze nie byłyście szczepione przeciwko wirusowi grypy, jak my dwaj?- Zapytał Czarek.
- Jeszcze nie- Odpowiedziała Ramona.- Ale nawet nie wiedziałyśmy, że musimy się szczepić.
- Oj, niestety trzeba- Dodał Reks.- Przynajmniej wszystkie psy będą zdrowe!
- I w pełni szczęśliwe, kiedy znajdą zagubioną mamę- Przypomniał Kawaler. Na te słowa Reks przewrócił oczami, dlatego odwrócił się w stronę chodnika i zaczął wołać na cały głos:
- Gdzie jesteś, mamo tych sympatycznych szczeniątek? Zgubiły się! Prosimy, pokaż się!
Fragment 7 (Latające mrówki)
W tym momencie Matt zatrzymał się gwałtownie w powietrzu widząc następny znak drogowy z żółtym rombem na białym tle, po czym wrzasnął:
- Ostrzeżenie przed spadającą jajecznicą z nieba!
- Co ty znowu wygadujesz, Matt?!- Spytał zdumiony przyjaciel.- Ten znak mówi kierowcom samochodów, żeby ustąpili pierwszeństwa pieszym. Nas to nie dotyczy!
- Jesteś pewien? Żebym czasem nie dostał smażonym jajkiem w głowę!
- Tak, jestem pewien!
Fragment 8 (Właściciel szukający swoich psów)
- Wyszoruję tych dwóch włóczęgów wodą z mydłem- Mówił.- Wtedy odechce im się idiotycznych spacerków. Najważniejsze, żeby tamtym małym szczeniętom nic się nie stało.
Jakiś czas potem...
- Hej, ty!- Odezwał się w końcu pan Adam, gwałtownie zatrzymując swoje auto przed bobrem i zatrąbił kilka razy.- Zejdź mi z drogi. Do ciebie mówię, śmierdzielu jeden!
- Oj, to nie było zbyt miłe- Stwierdził mały bóbr.- Jak nasz tata się totalnie…
-Niedoczekanie, człowieku!- Zasygnalizował nagle dorosły osobnik, gdy kierowca wysiadł z samochodu i znalazł kij.
- O, choroba!- Zawołał pan Adam widząc, jak zwierzę biegnie w jego kierunku. Następnie przekręcił kluczyki trzy razy, ponownie odpalił samochód i wycofał się z głośnym tarciem opon.Kruk Radek, który przez cały czas obserwował pojazd z góry, otworzył właz i wypuścił psy na zewnątrz. Te odetchnęły świeżym powietrzem.
- Jak już będziemy znowu z naszą mamą, to jej wszystko dokładnie opowiemy, jakie mieliśmy z wami przygody!- Pomyślała Ramona.
- Powinniśmy się teraz na spokojnie zastanowić, co robić dalej- Stwierdził Czarek.- Nasi właściciele mogą robić wszystko, żeby nas znaleźć. Ale przypominam, że uciekamy tylko dlatego, żeby pan Adam nie oddał was do schroniska. Rozumiemy się, Reks?
- O… Oczywiście, kumplu. Przecież nie wymyśliłem ucieczki ot tak po prostu!- Odpowiedział jego przyjaciel, który zamierzał zrobić wszystko, żeby nie dać się złapać.
- Radku, czy mógłbyś rozejrzeć się trochę po okolicy?- Zapytał Czarek.
- Pewnie- Odpowiedział latający przyjaciel.- Wrócę do was za kilka minut, tylko proszę, uważajcie na siebie. To miejsce nie wygląda mi zbyt fantastycznie.
Fragment 10 (Stacja kolejowa)
- Hej, mili podróżnicy! Co powiecie na przejażdżkę pociągiem?- Zaproponował kruk. Po usłyszeniu tych słów szczenięta aż podskoczyły z radości, Reks szybkim ruchem zamachał swoim ogonem, natomiast Czarek jęknął nie wiedząc, co powiedzieć.
- Słyszeliście? Wsiadajmy!- Oznajmił Reks, który wskoczył jako pierwszy, jednak pozostała czwórka nie weszła za nim.
- Reks! Zapomniałeś już, że naszym małym przyjaciołom trzeba pomóc wejść na pokład?- Spytał lekko załamany Czarek.
- Ach, racja, mój przyjacielu! Gdzie ja mam głowę?- Odparł duży pies i niebawem obydwaj podsadzili całą trójkę szczeniąt do wagonu, a potem weszli sami.
Fragment 11 (Świstak)
- Wyjaśnijmy mu, o co chodzi- Odezwała się Ramona.
- Dobrze, ale jakoś nie podoba mi się jego akcent wymowy- Szepnął Reks.- Może być chory.
- Cicho!- Uspokoił go lekko zawstydzony Czarek, a potem znowu przemówił do świstaka.- Nie chcieliśmy panu przeszkadzać, ale te biedne szczeniątka zgubiły swoją mamę, więc my dwaj pomagamy jej szukać.
- O, masz ci los! A tak się składa, że ja też kogoś zgubiłem! Swojego wiernego przyjaciela, który też jest świstakiem, ale zwie się… Glistak. Nie wiem, co mu odbija, że wałęsa się po tej miejskiej dzielnicy!
- Ojej- Odpowiedziała na to Ramona.- Uważam, że powinniśmy panu pomóc.
- W porządku- Zgodził się świstak.- Zawrzyjmy umowę. Jeśli wy, kochane psy odszukacie mojego przyjaciela, Glistaka, to ja pomogę znaleźć mamę tych szczeniątek. Bo znam jeszcze całą masę innych, wiernych świstaków, które doskonale potrafią szukać w dużej ilości miejsc…
- No to do roboty, kochane pieski!- Zapowiedział Reks.- Chodźmy poszukać tamtego biedaka.
Fragment 12 (W trakcie ucieczki)
- Mówiąc Stany Zjednoczone, macie na myśli Amerykę?- Dopytał Kawaler. Czarek przytaknął.
- A jakie są inne ciekawe miasta na tym kontynencie?- Spytała jeszcze Ramona.
- Strasznie z was ciekawskie pieski!- Zauważył Reks.- Mogę wam wymienić kilka. Więc… Na przykład Miasto Kości, Wielka Łapa, Zwinny Ogon…
- Reks, Reks!- Przerwał mu Czarek.- To mają być prawdziwe miasta leżące w Stanach Zjednoczonych, a ty wymyślasz sobie własne!
- No co? Powygłupiać się nie można?
Fabuła tekstu: Rok po wydarzeniach ukazanych w pierwszej części opowiadania Czarek i Reks znowu odłączają się od swoich właścicieli, ponieważ muszą podjąć się niezwykle trudnego zadania. Polega ono na odnalezieniu zaginionej mamy trzech małych szczeniąt. W tym celu cała piątka ucieka z miasta, jednocześnie biorąc udział w ekscytującej i pełnej przygód wyprawie w jednym ze Stanów Zjednoczonych. Na swojej drodze bohaterowie spotykają inne zwierzęta, z którymi się zaprzyjaźniają, a jedno ze szczeniąt poznanych przez dwójkę przyjaciół ma wielkie marzenie, które za wszelką cenę zamierza zrealizować. Gdy psy biorą udział w poszczególnych zmaganiach, pewien człowiek promuje swój tajemniczy biznes, aby dokonać własne, zagadkowe cele.
Liczba stron całego tekstu: 93 (Program Word)
Liczba wszystkich stron: 96 (Program Word)
Liczba rozdziałów: 10
niedziela, 6 lutego 2022
"Hot Shots!" - Recenzja pierwszej i drugiej części filmu
wtorek, 18 stycznia 2022
Hotel Transylwania 4 (2022) - Moja recenzja
poniedziałek, 3 stycznia 2022
Thief: The Dark Project - Gra, jakich mało
W dzisiejszych czasach dużo ludzi pochłania świat rozmaitych gier na komputer, telefon lub konsole typu PlayStation. Nic dziwnego, ponieważ lubimy oddawać się wszelkiego rodzaju rozrywki. Jedną z moich najbardziej ulubionych, a zarazem lepszych gier komputerowych, w którą grałem już w dzieciństwie jest "Thief: The Dark Project". Polecam ją każdemu, kto nie miał jeszcze przyjemności w nią zagrać bądź w ogóle o niej nie słyszał, natomiast lubi akcję dotyczącą "skradanek", zdobywania łupów lub pojedynków z przeciwnikiem. Chciałbym zatem z przyjemnością opisać swoje osobiste wrażenia na ten temat oraz liczę na to, że zachęcę Was do zapoznania się z tą przygodową produkcją.
Jest to pierwsza część
serii skradanek Thief stworzona przez studio Looking Glass Studios i wydana przez Eidos Interactive w 1998 roku z widokiem pierwszoosobowym. Co prawda zalicza się właśnie do
starszych gier komputerowych, ale ze względu na typ rozgrywki warto ją znać.
Gracz wciela się w tytułowego złodzieja o imieniu Garrett, mieszkańca Miasta,
rozpoczynającego swoją samodzielną pracę po wyszkoleniu przez frakcję tzw.
Keeper'ów (Strażników, ewentualnie Opiekunów), strzegących równowagi w Mieście
między naturą (Poganie) a technologią (Młotodzierżcy). W miarę możliwości
Garrett powinien być niezauważalny dla strażników lub drapieżników. Może także
spróbować ich ominąć (pomagają w tym celu cienie na planszy) lub odwrócić uwagę
poprzez zastosowanie strzał hałasujących i znajdujących się w zasięgu ręki
przedmiotów codziennego użytku.
Oprócz tego bohater ma do dyspozycji strzałę z przywiązaną liną, pozwalającą dostać się na dachy wysokich budynków, pakiet granatów i min o różnych działaniach (m.in. granat błyskowy, oślepiający przeciwników) a także inne dodatkowe rzeczy. Konieczne jest także zebranie pewnej liczby łupów. Chwalono klimat, sposób rozgrywki oraz przede wszystkim realistyczną oprawę audio z dźwiękiem przestrzennym wykorzystującym większość możliwości kart dźwiękowych Sound Blaster.
Powiem, że klimat tej gry jest po prostu genialny. Szczególnie uwielbiam te mroczne momenty, kiedy podąża się o zmroku do określonego celu, gdzie dużą rolę odgrywają wtedy zaciemnione miejsca, a przeciwnicy nie podejrzewają, że ktoś siedzi im na skórze (Oczywiście, dopóki się nie zorientują). Na przykład, gdy podczas pierwszej z 12 misji widzimy przed sobą pewien kompleks umiejscowiony w małym miasteczku, do którego najszybszą i najbezpieczniejszą drogą jest wejście przez kanał ściekowy. A gdy czujesz się pewnie, że jeszcze nikomu nie rzuciłeś się w oczy, to przystępujesz do swoich działań. W ostateczności ratunkiem staje się po prostu ucieczka z miejsca zagrożenia.
Ta gra zawiera dużo ciekawych i dostarczających przyjemnych wrażeń elementów,
które dotyczą danej rozgrywki i za to ją uwielbiam. Rzecz jasna, nie tylko
elementy graficzne, ale w znacznie większej mierze fabularne. Osobiście nie
jestem w stanie powiedzieć, że to jest gra doskonała, ale na pewno świetna i
pozwalająca oddać się dobrej zabawie. Odpalałem ją z wypiekami na twarzy. A jak
za pierwszym razem ukończyłem całą i przypadła do mojego gustu, to z wielką
chęcią do niej powracałem i grałem w nią jeszcze kilka razy.
niedziela, 2 stycznia 2022
Rambo - Majstersztyk wśród klasyków
Zachwycamy się różnorodnością tematyki filmowej, która przypada nam do gustu i pozostaje w naszych sercach. Mowa tutaj o dobrym i przemyślanym scenariuszu, odpowiednio dobranym miejscu akcji, klimacie, który ma miejsce w filmie oraz emocjach, które towarzyszą nam podczas seansu. Jeśli ktoś nie lubi zbyt dużego chaosu lub wielowątkowego przebiegu scen, który zakłóca fabułę jakiegoś filmu i nie chce się gubić, a woli bardziej lżejszą i wprowadzającą w odpowiedni nastrój tematykę, to powinien znać przynajmniej klasyki typu "Rambo", w którego rolę wcielił się Sylvester Stallone. Opiszę zatem swoje ogólne wrażenia na temat tego filmu i swoje zdanie odnośnie tego, co o nim myślę.
Dobrze
pamiętam swoje emocje podczas oglądania pierwszej części serii. Zawiera ona
łącznie z tym cztery udane kontynuacje, natomiast jedynkę postrzegam jako
naprawdę genialny i tak wybitny film, że oglądałem go kilka razy. Praktycznie
cała akcja znajduje się na najwyższym poziomie scenografii, dzięki któremu
wzrasta adrenalina, a wraz z nią napięcie. Młody żołnierz, który powraca z
wojny w Wietnamie, chce odwiedzić jednego ze swoich zaginionych przyjaciół w
jednym z amerykańskich miast w stanie Waszyngton. Na miejscu John Rambo
dowiaduje się, że zmarł on na raka. Wstrząśnięty bohater wędruje przed siebie, zachodząc
po drodze do miasteczka Hope, gdzie zaczepia go tamtejszy szeryf Will Teasle.
Nie podoba mu się to, że na jego terenie pojawił się obcy włóczęga. Rambo
trafia na posterunek, gdzie zostaje brutalnie potraktowany jak groźny bandyta.
Kiedy jeden z policjantów chce ogolić go na łyso, pamięć podsuwa Johnowi
traumatyczne wspomnienia z tortur przeżytych w Wietnamie. Rambo w brawurowy
sposób ucieka z komisariatu, jednocześnie atakując policjantów. Wywołuje tym
samym wojnę z lokalnym wymiarem sprawiedliwości; ta zaś rozgrywa się w
pobliskim lesie. Co prawda idąc pod tym kierunkiem może nastąpić poczucie
grozy, ale z drugiej strony wszelkiego rodzaju zaciekawienia i zachwytu
poszczególnymi wątkami.
Sądzę,
że dzięki tak idealnej akcji, w której dodatkowo dużą rolę odgrywa zawarta
przestrzeń ten film nigdy mi się nie znudzi. Mamy dwa główne miejsca:
Miasteczko Hope, w którym policjanci szykują się do znalezienia i pojmania
Rambo i drugie, czyli las, w którym bohater jest zmuszony ukrywać się i szybko
działać, aby uniknąć następnych komplikacji. Innymi słowy, przebieg akcji jest
zwięzły i skupia się na jednej określonej rzeczy, na pewno nie ma żadnych
przynudzających wątków, przy których chcielibyśmy usnąć, tylko wzbudzają się
wrażenia, które towarzyszą nam do ostatniej minuty filmu. Z kolei końcowa scena
również jest dosyć ciekawa, kiedy Rambo wspomina o dawnych czasach, które spędził
ze swoim przyjacielem w młodości oraz cierpi z powodu jego straty. Ponadto,
możemy nawet wysnuć pewną refleksję polegającą na zastanowieniu się, jakby to
było znaleźć się na miejscu zagrożonego niepotrzebną wojną prywatną Rambo albo
poszukujących go policjantów. W przypadku pierwszej sytuacji najpierw musisz
znaleźć drogę ucieczki z miasta, do którego dotarłeś, a następnie bezpieczną
kryjówkę znajdującą się wśród gęstego, zielonego boru i uważać na to, co się
stanie dalej. W konsekwencji, Twoim celem staje się przerwać konflikt, w który
popadłeś. Jeśli chodzi o drugą sytuację, to chcesz tylko znaleźć uciekiniera,
ale z myślą, że za drugim razem Ty możesz wpaść w jego ręce. W dodatku las jako
element przyrody staje się dla Rambo taką przestrzenią, w której on z kolei
rządzi własnym prawem podczas, kiedy w miasteczku Hope robi to szeryf. Dwa
miejsca akcji i dwie przeciwstawne sobie postacie, z czego jedna walczy o swój
honor, a druga chce ją dopaść. Są wrażenia? Oczywiście, że tak.
Jakby
tego było mało, zbulwersowani policjanci mimo, iż zbieg cały czas siedzi im na
skórze są przekonani, że współpracując z okoliczną Gwardią Narodową z łatwością
uda im się znaleźć jednego człowieka, to tymczasem Rambo przejmuje wojskową
ciężarówkę i podejmuje dalsze działania. Kilkunastu uzbrojonych ludzi, którzy
angażują się w ukończenie swojej misji, a weteran wojenny, który zresztą ma
nabyte swoje umiejętności potrafi ich z łatwością przechytrzyć. Natomiast
szeryf siedzi na posterunku z myślą, że Rambo trafi w jego ręce, a gdy zapada
noc, nakazuje mieszkańcom miasta pozostać w domach, gdyż podejrzewa jakąś
"niespodziankę" i oczekuje na to, co dalej zrobi ten jeden człowiek,
którego wcześniej posądził o włóczęgostwo. Większe znaczenie ma tutaj nie
scenariusz, ale dany klimat, na który wypadałoby zwrócić szczególną uwagę. Zresztą,
jeśli dobrze go poczujemy, spróbujemy utożsamić się z ukazaną przestrzenią lub
zwrócimy uwagę na niektóre słowa wypowiadane przez bohaterów typu "On tam
gdzieś na nas czeka", "Byliśmy we trzech, a on rozwalił nas jednym
palcem" to wtedy możemy sobie pomyśleć własną sugestię odnośnie tego, że
"To się nazywa doskonała akcja" lub "Lepiej być nie może". Istotną
kwestią jest to, że pojawi się tylko jeden bohater, a poprzez jego czynności
wydarzy się tak wiele. Od nieporozumienia z szeryfem po nieustanną walkę w
obronie samego siebie.
Biorąc
pod uwagę przedstawione kwestie ten film bardzo mi się podoba, uważam, że to
jest majstersztyk zarówno dawnego kina, jak dzisiejszych czasów i ekranizacje
tego typu powinno się produkować częściej, ponieważ będziemy oglądać je z
ciekawością i miłą chęcią. A jeśli jesteśmy ich miłośnikami, to po pierwsze:
Zawsze pozostają ciekawe rozważania lub refleksje co do wybranego filmu, a po
drugie jak mamy do czynienia z jakimś naprawdę spektakularnym widowiskiem na
ekranie, to później chętnie do tego powrócimy niejeden raz.




