niedziela, 24 kwietnia 2022

"Ace Ventura" czyli film o nieadekwatnym stereotypie bohatera

Gdy scenarzyści wpadają na dobry, a zarazem nietypowy pomysł dotyczący fabuły filmu, żeby przyciągnąć uwagę widzów to od razu chcą go wykorzystać. Ostatnio miałem przyjemność zobaczyć dwie części pewnej amerykańskiej produkcji, która jest dosyć zabawna i podobała się już dużej ilości odbiorców. Mianowicie "Ace Ventura", w którym główną rolę zagrał komik Jim Carrey. Szczególną zauważenia kwestią jest to, że aktor zna się na rzeczy, którą podejmuje w swojej roli i wie, jak właściwie powinien ją wykonywać, aby móc rozbawić i wykazać się swoim niezwykłym talentem. Zapewne tacy aktorzy muszą dużo czasu poświęcać na ćwiczenia, aby ich gra wychodziła coraz lepiej. Tak też było w przypadku Ace Ventury, zatem przejdźmy do tematu.

W skrócie, Ace Ventura to krótka amerykańska seria komediowa, która doczekała się trzech odsłon. Pierwsza część z 1994 roku w reżyserii Toma Shadyaca zatytułowana "Ace Ventura: Psi detektyw" opowiada o perypetiach dorosłego mężczyzny, który poprzez swoje nietypowe cechy charakteru zachowuje się jak kilkuletnie dziecko i jednocześnie przysparza sobie małe komplikacje. Film rozpoczyna wątek, w którym bohater osobiście ma dostarczyć przesyłkę, ale nie traktuje jej z należytym szacunkiem. Wywołuje przez to stanowcze niezadowolenie u odbiorcy, od którego dodatkowo przywłaszcza sobie na wymianę jego psa. Jednak robi to przede wszystkim dlatego, że jest miłośnikiem zwierząt, wokół których zresztą kręci się jego codzienne życie. Główny wątek koncentruje się na tym, gdy z delfinarium w Miami w przededniu najważniejszego meczu w sezonie (finał Super Pucharu) znika delfin butlonosy Śnieżynek, będący maskotką klubu futbolowego Miami Dolphins. Wówczas Ace Ventura jako ekscentryczny i samozwańczy detektyw zostaje wynajęty przez dyrekcję klubu i rozpoczyna poszukiwania.

Rok później powstała kontynuacja dalszych przygód bohatera pod tytułem "Zew natury", gdzie staje on w obliczu dzikiej przyrody i zostaje mu zlecone do wykonania następne trudne i pełne przeszkód zadanie. Jest ono związane z zaginięciem pewnego zwierzęcia czczonego w okolicach pewnej afrykańskiej wioski. Oczywiście, Ace Ventura nie poprzestaje na wykazywaniu się swoim poczuciem humoru i wysoko rozwiniętym działaniu, dzięki czemu cała przygoda staje się niezwykła i nietypowa. Można dodać, że zwierzęta, które spotyka mężczyzna już mogą czekać na to, aż przystąpi on do podejmowania następnych szalonych czynności, byle tylko zakłócić wśród reszty bohaterów porządek i wprowadzić jakiś rozgardiasz. 

Kultowym filmem z udziałem Jima Carrey'a jest również "Maska" z tego samego roku, w którym powstała pierwsza część Ace Ventury. Wówczas aktor wciela się w pechowego mężczyznę, który po założeniu tytułowego przedmiotu staje się herosem o niezwykłych i nadludzkich umiejętnościach, ale to osobna historia. 

czwartek, 14 kwietnia 2022

Batman (2022) - Recenzja

 

Długo wyczekiwany film o Mrocznym Rycerzu miał premierę na początku marca. Najnowszą produkcję, do której za scenariusz odpowiadał Matt Reeves już dawno mam za sobą. Ponieważ poprzednie filmy o przygodach Batmana przypadły do mojego gustu biorąc pod uwagę klimat, który miał miejsce w poszczególnych scenach chciałbym krótko opisać swoje zdanie na temat tej prawie 3- godzinnej wersji. Zapraszam.




Ogólnie rzecz biorąc, film jest całkiem niezły. Jednak z mojego punktu widzenia w porównaniu do poprzednich ekranizacji ten jest nieco inny pod pewnymi względami. Biorąc pod uwagę trylogię o Mrocznym Rycerzu, której reżyserem jest Christopher Nolan uważam, że tutaj nie ma takiego samego klimatu jak tam. Dodatkowo obsada aktorska zmieniała się kilkakrotnie, ale to pozytywna kwestia, ponieważ różnorodność aktorów dla następujących po sobie filmów na pewno wywiera spore wrażenie. Tym razem w tytułową rolę wcielił się Robert Pattinson i uważam, że jego gra na planie scenografii poszła mu dość dobrze. A przecież należy zwrócić uwagę na to, że w kwestii konkretnej postaci filmowej żeby ją właściwie zagrać, to należy znać się na rzeczy. I jeszcze te wszystkie efekty specjalne. Reeves przejmując film we własne ręce zmodyfikował scenariusz i zdecydował się zgłębić detektywistyczną stronę Batmana w większym stopniu niż twórcy poprzednich ekranizacji. Gdyby zestawić ze sobą Batmana z 1989 roku (Główna rola: Michael Keaton) z tym nowym to można zauważyć, że mają one różne charaktery. Osobiście uważam, że szczególną rolę w pierwszym filmie serii (A właściwie drugim według porządku chronologicznego) odgrywa mroczny klimat, który przybiera odpowiednią formę, ponieważ większość scen nakręcona została w nocy, co wprowadza w stan dobrego wrażenia. Dodatkowo misją Batmana staje się powstrzymać Jokera, którego planem jest przejęcie władzy nad Gotham City. Natomiast tutaj Batman staje w obliczu swoich dwóch innych przeciwników: Człowieka - Zagadki i Pingwina, wokół których tkwi do wykonania misja. Oprócz tego z tym zadaniem powiązane są pewne utrudnienia, którym bohater musi stawić czoło. A co w kwestii Jokera - czy on również wystąpił w tym filmie i zasłynął jakąś czynnością? Tego oczywiście nie powiem. 


Z ogólnego punktu widzenia, nowy film spodobał mi się dzięki świetnej akcji, z której można czerpać rozrywkę i dobrze się zabawić. Byłem pod naprawdę wielkim wrażeniem, uwzględniając zawartość scenografii, z racji czego jestem w stanie ocenić ten film pozytywnie. 



piątek, 25 lutego 2022

Perypetie psów: Wielka ucieczka (Fragmenty)

Wspaniały przebieg akcji, wątki napisane w kreatywny i twórczy sposób oraz pozytywne przekazy wyłaniające się z opowieści. Jedyne w swoim rodzaju psy, Czarek i Reks powracają w drugiej części, aby przeżyć następną ekscytującą przygodę. Liczę na to, że ta bajka zachwyci zainteresowanych czytelników, a zwłaszcza miłośników zwierząt. Poszczególne rozdziały powinienem wrzucić w swoim czasie. Niżej podaję opis fabuły, dokładną liczbę stron oraz przykładowe fragmenty naprawdę długiego tekstu.



Fragment 1 (Wizyta u weterynarza) 

- Reks, wyskakuj w tej chwili!- Ponaglił go Czarek siedząc obok dziewczynki na smyczy.

- Ty idź pierwszy, ja zaczekam dłużej w kolejce!- Upierał się drugi pies. W końcu pan Kwiatkowski zniecierpliwił się.

- W porządku, czyli tobie też zakładamy smycz na obrożę- Stwierdził mężczyzna i sięgnął po nią. Była położona na tylnym siedzeniu. Reks widząc, co pan Kwiatkowski chce zrobić, wycofał się do wyjścia z samochodu i z oburzoną miną usiadł na kamiennej ziemi.

- Nareszcie- Odpowiedział właściciel.- Ale i tak jestem zmuszony założyć ci smycz, żebyś czasem nie uciekł. Na wszelki wypadek.



Fragment 2 (Miejska scena koncertowa)

Wśród tłumu ludzi był mężczyzna z nastoletnim synem. Słuchali przez chwilę, a potem podeszli do swojego samochodu, gdy wokaliści skończyli śpiewać inną piosenkę.

- Muzyka to potęga, tato- Powiedział nastolatek.- Podziwiam tych, co mają tyle cierpliwości.

- Ja też, Tomek- Odparł jego tata.- Przy następnej okazji też możemy tu przyjechać. 

- Oczywiście, że tak- Dodał syn.- Przyjechać tu z tobą jest w sam raz. 

- Bardzo ciekawy chłopak- Zauważył Czarek.- Widzę, że lubi być w towarzystwie swojego taty.

- Najwyraźniej oni świetnie się dogadują! Syn i wykapany tata- Odparł Reks.- Zresztą tak jak my dwaj.



Fragment 3 (Szczenięta) 

- Życie jest piękne, przyjacielu!- Dodał Reks biegnąc równie zadowolony wzdłuż podwórka.- Cóż takiego mogłoby się wydarzyć, przez co teraz bylibyśmy mocno zawiedzeni?

- Prawda, że są cudne?- Spytała zachwycona Kasia.

- Trzy… Małe… Szczenięta?!- Odezwali się jednocześnie dwaj bohaterowie, a potem popatrzyli na siebie, gdy z wrażenia opadły im szczęki.

- Witajcie, mili przyjaciele!- Odpowiedziały zwierzęta w pudełku.

- Ta dobra kobieta przywiozła nas ze swojej pracy na wasze podwórko!- Dodało jedno z nich.

- Co… Co to ma znaczyć?!- Zapytał Reks.- Żyliśmy sobie spokojnie przez długi czas, jak inni przyjaciele, a teraz nagle mamy zostać opiekunami małych szczeniątek?!

- To niedorzeczne- Przyznał Czarek. 



Fragment 4 (Latające mrówki) 

- Proszę, koledzy- Odezwał się Matt.- To jest ta wielka dżungla porośnięta tymi dziwnymi drzewami z betonu, które ludzie nazywają budynkami. 

- Tak- Przyznał Pat.- A sama ta dżungla to po prostu miasto, w którym mieszkają.

- No przecież wiem, kolego. Zresztą widziałem więcej takich. A właśnie! Może korzystając z okazji, przelecimy się tu trochę we dwóch?

- Sam nie wiem, Matt. Takie miejsca raczej nie są dla mnie.

- Tylko raz. Co ci niby szkodzi, Pat? Jak już mówiłem, chcę poznać cały świat. A ty się nawet nie dajesz porwać. 



Fragment 5 (Ucieczka)

- Przygotujcie się pieski, bo niedługo pan Adam otworzy bramę i wyjedzie swoim samochodem- Przypomniał Czarek.

- Wszystko jasne!- Zapewnił Kawaler.

Reks podbiegł do właściciela i zaczął szczekać oraz tarzać się po ziemi, żeby odwrócić jego uwagę.

- Co w ciebie weszło, potworze?- Zapytał pan Adam i szybkim ruchem ręki pogłaskał niemieckiego owczarka. Pozostałe zwierzaki były już w bezpiecznej odległości poza bramą.

- Biegnij, Reks!- Zasygnalizował Czarek, po czym jego przyjaciel wyrwał się spod ręki człowieka niczym rakieta i popędził za tamtymi. Właścicielowi od razu opadła szczęka, a jego oczy zrobiły się wielkie.

- Nie wierzę… Co za wredne, uparte…- Wybełkotał, a następnie podskoczył kilka razy nad ziemią, gdy ogarnął go wielki szok. Przechodzący niedaleko ludzie tylko rzucili na niego szybkie spojrzenie i zniesmaczeni szli dalej. Pani Maja i jej córka wyjrzały przez okno. 

- Och, mogę się domyślić, co właśnie się stało- Westchnęła kobieta i razem z Kasią wyszła na dwór.

- Dały nogę skubane!- Irytował się pan Adam.- Jak one mogły to zrobić, ja się pytam?! 



Fragment 6 (Ucieczka)

Przyjaciele znaleźli się na drugim końcu miasta, gdzie w tle między dwoma budynkami widoczny był las.

- Ładny widok- Skomentował Węszek.

- Możemy się domyślać, że wy jeszcze nie byłyście szczepione przeciwko wirusowi grypy, jak my dwaj?- Zapytał Czarek.

- Jeszcze nie- Odpowiedziała Ramona.- Ale nawet nie wiedziałyśmy, że musimy się szczepić.

- Oj, niestety trzeba- Dodał Reks.- Przynajmniej wszystkie psy będą zdrowe!

- I w pełni szczęśliwe, kiedy znajdą zagubioną mamę- Przypomniał Kawaler. Na te słowa Reks przewrócił oczami, dlatego odwrócił się w stronę chodnika i zaczął wołać na cały głos:

- Gdzie jesteś, mamo tych sympatycznych szczeniątek? Zgubiły się! Prosimy, pokaż się! 



Fragment 7 (Latające mrówki) 

W tym momencie Matt zatrzymał się gwałtownie w powietrzu widząc następny znak drogowy z żółtym rombem na białym tle, po czym wrzasnął:

- Ostrzeżenie przed spadającą jajecznicą z nieba!

- Co ty znowu wygadujesz, Matt?!- Spytał zdumiony przyjaciel.- Ten znak mówi kierowcom samochodów, żeby ustąpili pierwszeństwa pieszym. Nas to nie dotyczy!

- Jesteś pewien? Żebym czasem nie dostał smażonym jajkiem w głowę!

- Tak, jestem pewien!



Fragment 8 (Właściciel szukający swoich psów)

- Wyszoruję tych dwóch włóczęgów wodą z mydłem- Mówił.- Wtedy odechce im się idiotycznych spacerków. Najważniejsze, żeby tamtym małym szczeniętom nic się nie stało.


Jakiś czas potem... 

 - Hej, ty!- Odezwał się w końcu pan Adam, gwałtownie zatrzymując swoje auto przed bobrem i zatrąbił kilka razy.- Zejdź mi z drogi. Do ciebie mówię, śmierdzielu jeden!

- Oj, to nie było zbyt miłe- Stwierdził mały bóbr.- Jak nasz tata się totalnie…

-Niedoczekanie, człowieku!- Zasygnalizował nagle dorosły osobnik, gdy kierowca wysiadł z samochodu i znalazł kij.

- O, choroba!- Zawołał pan Adam widząc, jak zwierzę biegnie w jego kierunku. Następnie przekręcił kluczyki trzy razy, ponownie odpalił samochód i wycofał się z głośnym tarciem opon.  




Fragment 9 (Małe miasteczko w górach)

Kruk Radek, który przez cały czas obserwował pojazd z góry, otworzył właz i wypuścił psy na zewnątrz. Te odetchnęły świeżym powietrzem. 

- Jak już będziemy znowu z naszą mamą, to jej wszystko dokładnie opowiemy, jakie mieliśmy z wami przygody!- Pomyślała Ramona.

- Powinniśmy się teraz na spokojnie zastanowić, co robić dalej- Stwierdził Czarek.- Nasi właściciele mogą robić wszystko, żeby nas znaleźć. Ale przypominam, że uciekamy tylko dlatego, żeby pan Adam nie oddał was do schroniska. Rozumiemy się, Reks?

- O… Oczywiście, kumplu. Przecież nie wymyśliłem ucieczki ot tak po prostu!- Odpowiedział jego przyjaciel, który zamierzał zrobić wszystko, żeby nie dać się złapać.

- Radku, czy mógłbyś rozejrzeć się trochę po okolicy?- Zapytał Czarek.

- Pewnie- Odpowiedział latający przyjaciel.- Wrócę do was za kilka minut, tylko proszę, uważajcie na siebie. To miejsce nie wygląda mi zbyt fantastycznie. 



Fragment 10 (Stacja kolejowa)

- Hej, mili podróżnicy! Co powiecie na przejażdżkę pociągiem?- Zaproponował kruk. Po usłyszeniu tych słów szczenięta aż podskoczyły z radości, Reks szybkim ruchem zamachał swoim ogonem, natomiast Czarek jęknął nie wiedząc, co powiedzieć. 

 - Słyszeliście? Wsiadajmy!- Oznajmił Reks, który wskoczył jako pierwszy, jednak pozostała czwórka nie weszła za nim.

- Reks! Zapomniałeś już, że naszym małym przyjaciołom trzeba pomóc wejść na pokład?- Spytał lekko załamany Czarek.

- Ach, racja, mój przyjacielu! Gdzie ja mam głowę?- Odparł duży pies i niebawem obydwaj podsadzili całą trójkę szczeniąt do wagonu, a potem weszli sami. 



Fragment 11 (Świstak) 

- Wyjaśnijmy mu, o co chodzi- Odezwała się Ramona.

- Dobrze, ale jakoś nie podoba mi się jego akcent wymowy- Szepnął Reks.- Może być chory.

- Cicho!- Uspokoił go lekko zawstydzony Czarek, a potem znowu przemówił do świstaka.- Nie chcieliśmy panu przeszkadzać, ale te biedne szczeniątka zgubiły swoją mamę, więc my dwaj pomagamy jej szukać. 

- O, masz ci los! A tak się składa, że ja też kogoś zgubiłem! Swojego wiernego przyjaciela, który też jest świstakiem, ale zwie się… Glistak. Nie wiem, co mu odbija, że wałęsa się po tej miejskiej dzielnicy!

- Ojej- Odpowiedziała na to Ramona.- Uważam, że powinniśmy panu pomóc.

- W porządku- Zgodził się świstak.- Zawrzyjmy umowę. Jeśli wy, kochane psy odszukacie mojego przyjaciela, Glistaka, to ja pomogę znaleźć mamę tych szczeniątek. Bo znam jeszcze całą masę innych, wiernych świstaków, które doskonale potrafią szukać w dużej ilości miejsc…

- No to do roboty, kochane pieski!- Zapowiedział Reks.- Chodźmy poszukać tamtego biedaka. 



Fragment 12 (W trakcie ucieczki) 

- Mówiąc Stany Zjednoczone, macie na myśli Amerykę?- Dopytał Kawaler. Czarek przytaknął.

- A jakie są inne ciekawe miasta na tym kontynencie?- Spytała jeszcze Ramona.

- Strasznie z was ciekawskie pieski!- Zauważył Reks.- Mogę wam wymienić kilka. Więc… Na przykład Miasto Kości, Wielka Łapa, Zwinny Ogon…

- Reks, Reks!- Przerwał mu Czarek.- To mają być prawdziwe miasta leżące w Stanach Zjednoczonych, a ty wymyślasz sobie własne!

- No co? Powygłupiać się nie można? 




Fabuła tekstu: Rok po wydarzeniach ukazanych w pierwszej części opowiadania Czarek i Reks znowu odłączają się od swoich właścicieli, ponieważ muszą podjąć się niezwykle trudnego zadania. Polega ono na odnalezieniu zaginionej mamy trzech małych szczeniąt. W tym celu cała piątka ucieka z miasta, jednocześnie biorąc udział w ekscytującej i pełnej przygód wyprawie w jednym ze Stanów Zjednoczonych. Na swojej drodze bohaterowie spotykają inne zwierzęta, z którymi się zaprzyjaźniają, a jedno ze szczeniąt poznanych przez dwójkę przyjaciół ma wielkie marzenie, które za wszelką cenę zamierza zrealizować. Gdy psy biorą udział w poszczególnych zmaganiach, pewien człowiek promuje swój tajemniczy biznes, aby dokonać własne, zagadkowe cele. 


Liczba stron całego tekstu: 93 (Program Word) 

Liczba wszystkich stron: 96 (Program Word)

Liczba rozdziałów: 10 




niedziela, 6 lutego 2022

"Hot Shots!" - Recenzja pierwszej i drugiej części filmu

Jeśli ktoś nie oglądał niektórych amerykańskich produkcji z lat 80-90, które na okres swojego powstania są klasykami i jednymi z najlepszych filmów tamtych czasów, to powinien uzupełnić ich znajomość. Mnie osobiście filmy tego typu bardzo się podobają i chętnie do nich powracam. Dlatego w tym materiale chciałbym krótko zaprezentować ekranizację pod tytułem "Hot Shots!". Zapraszam.

Jest to komedia wojenna z 1991 roku w reżyserii Jima Abrahamsa, która parodiuje znane filmy akcji jak "Top Gun", "Tańczący z wilkami", "Dziewięć i pół tygodnia", "Superman". Jest dosyć zabawna pod względem masy nietypowych lub absurdalnych momentów, podczas gdy bohaterowie wykonują dziwne rzeczy z własnym ciałem jak nagrzewanie dłoni za pomocą jej uścisku, czyszczenie jednego ucha przez drugie albo przytrafiają im się wszelkiego rodzaju wpadki. Z kolei takie elementy można by przypisać kreskówce dla dzieci typu "Zwariowane melodie". Ale to nie wszystko. Pojawia się oprócz tego humor słowny, gdzie możemy usłyszeć równie genialne teksty w trakcie dialogów. Z racji tego widzę, że pomysł na fabułę był całkiem dobry i dzięki tej kwestii film spodobał mi się, a przecież lubię się śmiać, zwłaszcza gdy dana historia stanowi parodię jakiejś innej produkcji. Dwa lata później powstała kontynuacja, w której Charlie Sheen poprzez swoją grę aktorską nawiązuje do filmu "Rambo".

Tą część akurat obejrzałem ostatnio i rozbawiła mnie praktycznie tak samo, jak poprzednia. Jeśli film faktycznie jest dobry i ma gwarantować zabawę, to powinien wciągać od pierwszej sceny. I tak też jest w przypadku "Hot Shots!". Mamy właśnie do czynienia z wątkami kilku wcześniejszych filmów, które są na pewien sposób dośmieszane. Pada nawet nawiązanie do jasnowłosej dziewczynki i trzech misiów, której rolę z kolei "przejmuje" bohater części drugiej i ma stawić czoło swoim przeciwnikom, którymi są te misie. Słowem: Naprawdę warto obejrzeć. A jak mam podzielić się swoją ogólną refleksją to widzę, że w tamtych czasach powstawały świetne filmy, do których z miłą chęcią się powraca. Zatem cieszę się, że miałem przyjemność poznać właśnie taki film jak ten oraz liczę na to, że tego typu produkcje trafią do dużej ilości odbiorców, którzy wręcz będą je uwielbiać, a ci, co znają jakieś inne nie przestaną ich lubić. 

wtorek, 18 stycznia 2022

Hotel Transylwania 4 (2022) - Moja recenzja

Co jeszcze ma na swoim koncie wampir Drakula, gdy pomoże córce odnaleźć miłość jej życia, obudzi w swoim potomku prawdziwego potwora i zabierze przyjaciół na wspólny rejs statkiem wielkości Titanica? Wygląda na to, że coś wyjątkowo interesującego, z czym po raz kolejny stawia czoło. Mianowicie, jak taki bohater mógłby sobie poradzić, gdyby był zwykłym człowiekiem. Taki pomysł jak na animowany rodzaj filmu wydaje mi się być kreatywny i przyciągający uwagę, a tego typu rzeczy powinny odgrywać kluczową rolę w zapowiedzi danej produkcji przekazywanej widzom. Wobec tego zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat filmu "Hotel Transylwania 4" oraz zachęcam do obejrzenia. 

Zainteresowałem się kontynuacją animowanej serii o potworach, o której przeczytałem, że miała nastąpić już latem ubiegłego roku. Gdy obejrzałem zwiastun czwartego "Hotelu Transylwania", to nie odstępowała ode mnie ciekawość co do tego, z czym się spotkają bohaterowie tym razem. Przyznam, że podczas seansu dobrze się bawiłem i raczej nie ma żadnych elementów, które mogłby by mi nie pasować. Nieważne, czy fabularnych, czy graficznych. Z drugiej strony uważam, że nowy film nieco się różni od trzech poprzednich części pod względem grafiki. Tutaj wydaje mi się ona bardziej płynna, bo ma lepszą jakość. Skupmy się jednak na samej fabule, która została uwzględniona w animacji- Zięć Drakuli pragnie zostać potworem, aby zyskać jego aprobatę. Prosi więc o pomoc profesora Van Helsinga. Jednak na skutek pewnego wypadku Drakula i jego potworni przyjaciele zostają zamienieni w ludzi, z racji czego musi on połączyć siły ze swoim zięciem, aby odkręcić ten problem. Tutaj pewnie każdy od razu by się zaciekawił. Pojawia się zresztą kilka wątków, które przyciągają uwagę- Przypadkowe transformacje, wyprawa do Ameryki Południowej, relacja wampira jako człowieka z jego zięciem, który już jest monstrualnym jaszczurem. I te wszystkie postacie i ta obrazowość miejsca akcji. A poza nieustającym humorem i rozrywką pojawia się jeszcze przyjemny przekaz dla odbiorców, a takie elementy moim zdaniem powinny się pojawiać w większości bajek, aby móc się czegoś nauczyć o życiu codziennym. Natomiast biorąc pod uwagę jedynie dany scenariusz, który ma wyjątkowo kreatywny charakter osobiście mogę stwierdzić, że ten film jest dość zabawny, ciekawy, warty obejrzenia i dzięki temu oceniam go naprawdę pozytywnie. Spodobał mi się już po pierwszym obejrzeniu. 

poniedziałek, 3 stycznia 2022

Thief: The Dark Project - Gra, jakich mało

 

W dzisiejszych czasach dużo ludzi pochłania świat rozmaitych gier na komputer, telefon lub konsole typu PlayStation. Nic dziwnego, ponieważ lubimy oddawać się wszelkiego rodzaju rozrywki. Jedną z moich najbardziej ulubionych, a zarazem lepszych gier komputerowych, w którą grałem już w dzieciństwie jest "Thief: The Dark Project". Polecam ją każdemu, kto nie miał jeszcze przyjemności w nią zagrać bądź w ogóle o niej nie słyszał, natomiast lubi akcję dotyczącą "skradanek", zdobywania łupów lub pojedynków z przeciwnikiem. Chciałbym zatem z przyjemnością opisać swoje osobiste wrażenia na ten temat oraz liczę na to, że zachęcę Was do zapoznania się z tą przygodową produkcją. 




Jest to pierwsza część serii skradanek Thief stworzona przez studio Looking Glass Studios i wydana przez Eidos Interactive 1998 roku z widokiem pierwszoosobowym. Co prawda zalicza się właśnie do starszych gier komputerowych, ale ze względu na typ rozgrywki warto ją znać. Gracz wciela się w tytułowego złodzieja o imieniu Garrett, mieszkańca Miasta, rozpoczynającego swoją samodzielną pracę po wyszkoleniu przez frakcję tzw. Keeper'ów (Strażników, ewentualnie Opiekunów), strzegących równowagi w Mieście między naturą (Poganie) a technologią (Młotodzierżcy). W miarę możliwości Garrett powinien być niezauważalny dla strażników lub drapieżników. Może także spróbować ich ominąć (pomagają w tym celu cienie na planszy) lub odwrócić uwagę poprzez zastosowanie strzał hałasujących i znajdujących się w zasięgu ręki przedmiotów codziennego użytku.  

Oprócz tego bohater ma do dyspozycji strzałę z przywiązaną liną, pozwalającą dostać się na dachy wysokich budynków, pakiet granatów i min o różnych działaniach (m.in. granat błyskowy, oślepiający przeciwników) a także inne dodatkowe rzeczy. Konieczne jest także zebranie pewnej liczby łupów. Chwalono klimat, sposób rozgrywki oraz przede wszystkim realistyczną oprawę audio z dźwiękiem przestrzennym wykorzystującym większość możliwości kart dźwiękowych Sound Blaster





Powiem, że klimat tej gry jest po prostu genialny. Szczególnie uwielbiam te mroczne momenty, kiedy podąża się o zmroku do określonego celu, gdzie dużą rolę odgrywają wtedy zaciemnione miejsca, a przeciwnicy nie podejrzewają, że ktoś siedzi im na skórze (Oczywiście, dopóki się nie zorientują). Na przykład, gdy podczas pierwszej z 12 misji widzimy przed sobą pewien kompleks umiejscowiony w małym miasteczku, do którego najszybszą i najbezpieczniejszą drogą jest wejście przez kanał ściekowy. A gdy czujesz się pewnie, że jeszcze nikomu nie rzuciłeś się w oczy, to przystępujesz do swoich działań. W ostateczności ratunkiem staje się po prostu ucieczka z miejsca zagrożenia. 

Ta gra zawiera dużo ciekawych i dostarczających przyjemnych wrażeń elementów, które dotyczą danej rozgrywki i za to ją uwielbiam. Rzecz jasna, nie tylko elementy graficzne, ale w znacznie większej mierze fabularne. Osobiście nie jestem w stanie powiedzieć, że to jest gra doskonała, ale na pewno świetna i pozwalająca oddać się dobrej zabawie. Odpalałem ją z wypiekami na twarzy. A jak za pierwszym razem ukończyłem całą i przypadła do mojego gustu, to z wielką chęcią do niej powracałem i grałem w nią jeszcze kilka razy. 



niedziela, 2 stycznia 2022

Rambo - Majstersztyk wśród klasyków

 

Zachwycamy się różnorodnością tematyki filmowej, która przypada nam do gustu i pozostaje w naszych sercach. Mowa tutaj o dobrym i przemyślanym scenariuszu, odpowiednio dobranym miejscu akcji, klimacie, który ma miejsce w filmie oraz emocjach, które towarzyszą nam podczas seansu. Jeśli ktoś nie lubi zbyt dużego chaosu lub wielowątkowego przebiegu scen, który zakłóca fabułę jakiegoś filmu i nie chce się gubić, a woli bardziej lżejszą i wprowadzającą w odpowiedni nastrój tematykę, to powinien znać przynajmniej klasyki typu "Rambo", w którego rolę wcielił się Sylvester Stallone. Opiszę zatem swoje ogólne wrażenia na temat tego filmu i swoje zdanie odnośnie tego, co o nim myślę.



 

Dobrze pamiętam swoje emocje podczas oglądania pierwszej części serii. Zawiera ona łącznie z tym cztery udane kontynuacje, natomiast jedynkę postrzegam jako naprawdę genialny i tak wybitny film, że oglądałem go kilka razy. Praktycznie cała akcja znajduje się na najwyższym poziomie scenografii, dzięki któremu wzrasta adrenalina, a wraz z nią napięcie. Młody żołnierz, który powraca z wojny w Wietnamie, chce odwiedzić jednego ze swoich zaginionych przyjaciół w jednym z amerykańskich miast w stanie Waszyngton. Na miejscu John Rambo dowiaduje się, że zmarł on na raka. Wstrząśnięty bohater wędruje przed siebie, zachodząc po drodze do miasteczka Hope, gdzie zaczepia go tamtejszy szeryf Will Teasle. Nie podoba mu się to, że na jego terenie pojawił się obcy włóczęga. Rambo trafia na posterunek, gdzie zostaje brutalnie potraktowany jak groźny bandyta. Kiedy jeden z policjantów chce ogolić go na łyso, pamięć podsuwa Johnowi traumatyczne wspomnienia z tortur przeżytych w Wietnamie. Rambo w brawurowy sposób ucieka z komisariatu, jednocześnie atakując policjantów. Wywołuje tym samym wojnę z lokalnym wymiarem sprawiedliwości; ta zaś rozgrywa się w pobliskim lesie. Co prawda idąc pod tym kierunkiem może nastąpić poczucie grozy, ale z drugiej strony wszelkiego rodzaju zaciekawienia i zachwytu poszczególnymi wątkami.




Sądzę, że dzięki tak idealnej akcji, w której dodatkowo dużą rolę odgrywa zawarta przestrzeń ten film nigdy mi się nie znudzi. Mamy dwa główne miejsca: Miasteczko Hope, w którym policjanci szykują się do znalezienia i pojmania Rambo i drugie, czyli las, w którym bohater jest zmuszony ukrywać się i szybko działać, aby uniknąć następnych komplikacji. Innymi słowy, przebieg akcji jest zwięzły i skupia się na jednej określonej rzeczy, na pewno nie ma żadnych przynudzających wątków, przy których chcielibyśmy usnąć, tylko wzbudzają się wrażenia, które towarzyszą nam do ostatniej minuty filmu. Z kolei końcowa scena również jest dosyć ciekawa, kiedy Rambo wspomina o dawnych czasach, które spędził ze swoim przyjacielem w młodości oraz cierpi z powodu jego straty. Ponadto, możemy nawet wysnuć pewną refleksję polegającą na zastanowieniu się, jakby to było znaleźć się na miejscu zagrożonego niepotrzebną wojną prywatną Rambo albo poszukujących go policjantów. W przypadku pierwszej sytuacji najpierw musisz znaleźć drogę ucieczki z miasta, do którego dotarłeś, a następnie bezpieczną kryjówkę znajdującą się wśród gęstego, zielonego boru i uważać na to, co się stanie dalej. W konsekwencji, Twoim celem staje się przerwać konflikt, w który popadłeś. Jeśli chodzi o drugą sytuację, to chcesz tylko znaleźć uciekiniera, ale z myślą, że za drugim razem Ty możesz wpaść w jego ręce. W dodatku las jako element przyrody staje się dla Rambo taką przestrzenią, w której on z kolei rządzi własnym prawem podczas, kiedy w miasteczku Hope robi to szeryf. Dwa miejsca akcji i dwie przeciwstawne sobie postacie, z czego jedna walczy o swój honor, a druga chce ją dopaść. Są wrażenia? Oczywiście, że tak. 

Jakby tego było mało, zbulwersowani policjanci mimo, iż zbieg cały czas siedzi im na skórze są przekonani, że współpracując z okoliczną Gwardią Narodową z łatwością uda im się znaleźć jednego człowieka, to tymczasem Rambo przejmuje wojskową ciężarówkę i podejmuje dalsze działania. Kilkunastu uzbrojonych ludzi, którzy angażują się w ukończenie swojej misji, a weteran wojenny, który zresztą ma nabyte swoje umiejętności potrafi ich z łatwością przechytrzyć. Natomiast szeryf siedzi na posterunku z myślą, że Rambo trafi w jego ręce, a gdy zapada noc, nakazuje mieszkańcom miasta pozostać w domach, gdyż podejrzewa jakąś "niespodziankę" i oczekuje na to, co dalej zrobi ten jeden człowiek, którego wcześniej posądził o włóczęgostwo. Większe znaczenie ma tutaj nie scenariusz, ale dany klimat, na który wypadałoby zwrócić szczególną uwagę. Zresztą, jeśli dobrze go poczujemy, spróbujemy utożsamić się z ukazaną przestrzenią lub zwrócimy uwagę na niektóre słowa wypowiadane przez bohaterów typu "On tam gdzieś na nas czeka", "Byliśmy we trzech, a on rozwalił nas jednym palcem" to wtedy możemy sobie pomyśleć własną sugestię odnośnie tego, że "To się nazywa doskonała akcja" lub "Lepiej być nie może". Istotną kwestią jest to, że pojawi się tylko jeden bohater, a poprzez jego czynności wydarzy się tak wiele. Od nieporozumienia z szeryfem po nieustanną walkę w obronie samego siebie.

Biorąc pod uwagę przedstawione kwestie ten film bardzo mi się podoba, uważam, że to jest majstersztyk zarówno dawnego kina, jak dzisiejszych czasów i ekranizacje tego typu powinno się produkować częściej, ponieważ będziemy oglądać je z ciekawością i miłą chęcią. A jeśli jesteśmy ich miłośnikami, to po pierwsze: Zawsze pozostają ciekawe rozważania lub refleksje co do wybranego filmu, a po drugie jak mamy do czynienia z jakimś naprawdę spektakularnym widowiskiem na ekranie, to później chętnie do tego powrócimy niejeden raz.